piątek, 29 marca 2013

Dwudziesty-czwarty


-Witaj słońce – usłyszałam ciepły głos Nialla – Jak się spało?
-Dobrze, kiedy przyszedłeś?
-Jakąś godzinę temu, ale spałaś tak słodko, że nie miałem sumienia Cię budzić – zaśmiał się głaszcząc mnie po policzku
-Przestań. - szepnęłam przez zęby
-Przepraszam, zapomniałem.. - potarł dłonią swoje czoło
-Nie ważne. Byłeś u moich rodziców?
-Byłem, wszystko powiedziałem, są w szoku. Tak jak mi kazałaś zadbałem o to, aby ten filmik zniknął z internetu. Nikt już go nie ma. Normalnie mogłabyś iść do sądu, ale to już niepotrzebne, nie ma już go i nic nikomu nie zrobi. Nie wiadomo czy przed Julią nie miał innej ofiary..
-Skąd znasz Julie.. ? - zdezorientowana spytałam
-Przecież to siostra Amadeusza, tego dresa z karao..
-Wiem kim on jest! - przerwałam mu – Ale skąd wiesz o niej!
-Opowiedział mi. Scarlett nie ukrywaj nic przede mną, ja i tak się o wszystkim dowiem, prędzej czy później..
-Gdzie tu jest ta jebana sprawiedliwość.. Hmm?! Gdzie się pytam! Ty musisz wiedzieć wszystko o moim pierdolonym życiu, chcesz znać każdą jego sekundę, może zacznę Ci wypisywać o których godzinach chodzę do kibla?!
-Nie o to chodzi, martwię się, tyle. - odpowiedział patrząc mi w oczy
-Ahh, dobrze. Ty możesz, ale jak tylko ja chcę coś wiedzieć, nie jesteś w stanie mi na nic odpowiedzieć, masz jakieś tajemnice. Komu jak komu, ale mi chyba powiedzieć możesz, chyba, że uważasz mnie za tępą blondynkę, rób co chcesz, ale to kurewsko boli, boli jak masz mnie w dupie, bo mnie masz, a przynajmniej tak to odbieram. - mówiła patrząc w okno
-Co mam Ci powiedzieć, no co? - zapytał ocierając mi twarz z łez
-Nie wymagam od Ciebie aż tyle, nie kontroluję Cię, nic. Mam jedno pytanie, nie tysiąc. Co zrobiłeś z Mateuszem.. - po tym imieniu zapadła cisza
-Kurwa, wiedziałem. Liczysz na to, że Ci powiem, wiem. Ale to grozi i Tobie i mi. To co, że oni mają dowody na to, że zrobił to on i to nie jednokrotnie, to się nie liczy, może w więzieniu tak, jeśli kogoś zabijesz jesteś kimś zajebistym, najlepszym, jesteś wtedy jebanym królem całego pierdolonego kicia, ale jeśli kogoś zgwałcisz.. wtedy jesteś zwykłym śmieciem, nikim więcej. Zupełnie inaczej jest jak zapada wyrok. Za zabójstwo możesz dostać nawet dożywocie, za kilkukrotny gwałt kilka lat, bo to jest nic. Właśnie, nie. Ale dla kogo?! Na pewno nie dla ofiary jakiegoś sukinsyna. Wiem, że nic tego nie cofnie, ale zrobiłem co mogłem. Czy żałuję? Nie, kurwa, nie nie i nie. Bo czego? Nic na mnie nie mają, i uwierz, mieć nie będą, a Ty mi w tym pomożesz. - oblizał usta z przerażeniem spoglądając na stojącego tuż za nim policjanta.
-W czym Ci pomoże? - surowo zapytał
-Ee-ee-eeee, kurwa, wszystko się pierdoli. Jakiś skurwiel zrobił jej dziecko. Rozumie to pan? Jest dla Was bohaterem? Według prawa tak. To nic, że do końca życia w jej psychice zostanie uraz, macie to w dupie. Ja też teraz będę miał w dupie, wszystko, centralnie. Nie macie pojęcia, jak jeden człowiek może zniszczyć drugiego, nie koniecznie fizycznie, takie rany się goją, te w psychice zostają na miesiące, a czasem nawet lata. Te osoby nie są w stanie już prawie nikomu zaufać, boją się głupiego podania ręki, brzydzą się siebie, bo myślą, że są gorsze, mają wrażenie, że każdy wie co im zrobiono. - mówił przed łzy w oczach, co jakiś czas podciągając nosem
-Rozumiem, rozumiem to wszystko, masz częściowo rację, ale nie trzeba od razu zabijać człowieka
-Człowieka? Zwykły skurwiel – spojrzał na niego jednocześnie przerywając mu
-Być może, ale tym samym zniszczyłeś sobie życie, prawo patrzy na to wszystko całkiem inaczej – rzekł podchodząc bliżej Nialla
-Właśnie, jebane prawo.
-Przestaniesz mi w końcu przerywać?! Chcę tylko powiedzieć, że niezależnie od oceny sądu, ja wstawię się za Was. Koleś miał 16 lat, a umysł dziecka, w tak młodym wieku zaczął brać narkotyki, a na dodatek wyrządził niejednej dziewczynie piekło. Wyjedźcie stąd jak najszybciej się da. Sprawę będziecie mieli już w UK. Wpadłem tylko na chwilkę, trzymajcie się, ja nic nie słyszałem – uśmiechnął się i wyszedł jakby gdyby nic.

Na same słowo ' narkotyki ' Horan zaczerwienił się, zaczął kręcić się na krześle, robiąc głupie miny, albo ten policjant był wyjątkowo głupi, albo nie chciał tego widzieć. Każdy zauważyłby takie zachowanie. Było mi żal Nialla, że wpakował się w jakieś gówno przeze mnie. Ale to co się stało, już się nie odstanie, muszę się z tym w końcu pogodzić.

-Emma przefarbowała włosy.. - przerwał niezręczną chwilę Horan -Na brąz.. - dodał gdy nic nie odpowiedziałam
-Przestań pierdolić. Powiesz mi w końcu jakiś konkret? - zapytałam zirytowana
-Harry wiedział, że tak będzie – pociągnął za końcówki włosów
-Ahh, pięknie, widzę że każdy na około już wie, tylko nie kto? JA.
-Scarlett.. Jak miałem Ci cokolwiek powiedzieć, skoro jesteś w takim stanie!
-To nie zmienia faktu, że jednak powinnam to wiedzieć, nie sądzisz?
-Powinnaś, okej, masz rację. Nie mówiłem Ci wcześniej, załamałabyś się jeszcze bardziej – wstał poddenerwowany rozglądając się czy nie ma nikogo na korytarzu, po czym zamkną drzwi.
-Część mnie była za, część była przeciw, ale teraz się zastanów, czym jest życie bez marzeń i adrenaliny. Czasem po prostu czujesz, że musisz to zrobić, wtedy nie jest w stanie odpędzić Cię nawet najlepszy kumpel czy dziewczyna.
-Jak miałam Cię przekonać skoro ja nic nie wiedziałam! - cicho pisnęłam
-Tego dnia, kiedy się dowiedziałem o tym, co zrobił Tobie i innym dziewczyną pierdolnęło mnie. Byłem wkurwiony na niego, choć na siebie bardziej, że nie dopilnowałem Cię. Jestem starszy powinienem Cię chronić, a zamiast tego ja wszystko zjebałem. Amadeusz mi opowiadał o Juli, że też miał podobną sytuację. Wtedy jak mnie widziałaś, rozmawialiśmy jak rozpierdolić tego małego sukinsyna. Wpadliśmy na pomysł. Było nas czterech, ale to mi przydzielono zadanie. Musiałem go zabić. Jasne że nie chciałem tego robić sam. Teraz śledzi nas policja, grozi mi najgorsze. Nie żałuję tego co zrobiłem.. - oblizał usta spoglądając na mnie
-Jesteś totalnym idiotą. Kiedy i jak to zrobiłeś..
-No parę dni temu. Wieczorem jak nie wróciłem na noc. Wtedy czekałaś na mnie i martwiłaś, podczas gdy ja.. próbowałem z nim skończyć. Koleś ćpał, podałem mu moją dawkę, śmiertelną, nie chciałem bawić się w nożownika. Chciałem zrobić to raz, porządnie i w miarę bez pozostawienia śladów,wskazujących, że to ja mogłem chcieć go zabić. Igłę miałem nową, działałem w rękawiczkach. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem,uda nam się. - na jego twarzy pojawił się uśmiech
-Co nam się uda, po co to zrobiłeś, nie prosiłam Cię o nic. On i tak by zapłacił za to co zrobił.
-Hahahha! Pewnie, musisz też wiedzieć, że nie byłaś jego jedyną ofiarą. Udało mi się póki co ustalić, że skrzywdził co najmniej pięć innych dziewczyn, co mało, każdej z nich podał narkotyk, tabletkę, a potem zabawiał się. Kara śmierci należy mu się, a ja za nic nie odpowiem, nie mają dowodów.
-Wiesz co Niall, nie znałam Cię od tej strony. Okej,super że się o mnie troszczysz i w ogóle, ale pomyślałeś o sobie? Co Ci może grozić.. ? - zapytałam lekko podnosząc głowę
-Pewnie, ale cieszę się, że to zrobiłem, tylko pamiętaj, do Ciebie.
-Mam mieszane uczucia. Dziękuję Ci, ale też Cię teraz nienawidzę, przez to, co zrobiłeś. Wiesz może kiedy mogę stąd wyjść? - zmieniłam temat
-Porozmawiam z lekarzem – pocałował mnie we włosy i wyszedł

I co ja mam teraz zrobić. Chłopak poświęcił się dla mnie swoim kosztem. Cieszę się, że tak mu na mnie zależy, ale nie oszukujmy się, coś musi za tym stać. Jeszcze Harry i Emma zjebali się na to wszystko. Chcę wracać do domu i jak najszybciej zapomnieć o tym jebanym koszmarze. Jeśli tak miały wyglądać te zajebiste wakacje, to ja pierdole, przez resztę nich wolę siedzieć w domu, przed internetem niż gdziekolwiek wyjść. Teraz nawet najlepszy przyjaciel może okazać się najbardziej fałszywą świnią jaką kiedykolwiek możesz poznać. I tak, to jest przestroga. W dzisiejszym świecie musisz uważać komu ufasz. Cieszę się, że Niall był w stanie mi to powiedzieć, to dla mnie naprawdę dużo znaczy. Ze mną już jest lepiej, ale ciągle leżałam z myślą o dziecku. Blondyn zabił dla mnie 'człowieka' a ja? Ja być może noszę w sobie jego... Nie byłam nawet w stanie myśleć że może być. Za błędy się płaci. Nie zmieniłam zdania, nadal twierdziłam, że nie chcę dzieciaka Mateusza. Wiedziałam też, że ani mama, ani Niall nie zgodzą się na aborcję, jestem jeszcze niepełnoletnia, nie przeprowadzą mi nigdzie zabiegu bez zgody rodzica. Ale ja miałam już plan. Wyjadę, zrobię to, o czym myślę, lecz najpierw muszę być tego pewna. Nie chce podejmować pochopnie decyzji. Zrobię badania jak najszybciej, w necie czytałam, że są wstanie zrobić je już w drugim miesiącu za pomocą jakiegoś przyrządu, zrobię to!

-Powiedzieli mi, że zaraz pójdą pogadać z pielęgniarką, jak będzie wszystko w porządku, to będę mógł Cię zabrać jeszcze dzisiaj.
-Na prawdę!? - krzyknęłam rzucając mu się na szyję
-A czy ja kiedykolwiek Cię okłamałem? - Nie dopowiadaj – dodał śmiejąc się
-Ha Ha Ha ale śmieszne ..
-Czy śmieszne czy nie, ciesz się że zaraz pójdziemy do domu!
-A... bo nie pytałam. Jak z rodzicami Mateusza?
-Hmm.. w sumie, to nie wiem, bo nie byłem u Ciebie w domu kiedy oni byli, teraz jestem u Harrego i Emmy. Ty też tam pójdziesz, a później wracamy do UK. Słyszałem tylko, że oni nic nie wiedzieli o tym, że od pewnego czasu regularnie ćpał, a co do.. gwałtów, byli w szoku, ale mieli przecież potwierdzenia, że nikt w tej sprawie nie kłamie. Nie widać było, że się załamali czy coś. Ja tam nie wiem co bym robił.. przecież to musi być straszne, stracić dziecko, ja nie chcę, niezależnie kogo będzie. - spojrzał na mnie szeroko otwierając oczy
-Niall, proszę Cię.
-Ja po prostu będę koch
-Mam wyniki – rzekł lekarz stojąc w drzwiach
-Czy za każdym razem kiedy chcę powiedzieć coś mądrego, musi mi ktoś przerwać!? - wybuchnął
-Boże, dzieciaku przes
-Mam dziewiętnaście lat – przerwał mu ze szczeniackim uśmiechem
-No przecież mówię, że dziecko. Przestań się tak unosić, ona jest w ciąży, jakbyś zapomniał.. - zmierzył nas wzrokiem
-O to się nie martw. Możemy już wracać? - spytał podnosząc z ziemi moją torbę
-Ta, możecie, ale chodźcie na wizyty do szpitali. - odparł i wyszedł

Ughhh, w końcuu!! Mogę wyjść z tego gówna. Nic mi się nie chce. Brzuch mnie bolał, a głowa stawała się taka ciężka. Dziwne uczucie. Teraz najgorsze będzie czekanie. Najchętniej to bym cofnęła czas, to całe One Direction nieźle namieszało mi w życiu. Jeszcze Lottie. Co mam o tym wszystkim sądzić. Harry powiedział mi, że to nie była jej wina, i to on sam ją w to wszystkiego wmieszał, ale czy to jest prawda? Skąd mam to wiedzieć, ona do mnie nie dzwoni, nawet się nie tłumaczy, jakby było tak jak mówi Styles, to chyba nie odwracałaby się ode mnie i dokładnie się wytłumaczyła a nie zamiatała sprawę pod dywan. 


____________________________________________________


Przepraszam, że dopiero teraz... ale nawet nie miałam ochoty otwierać tego bloga. @69with_you

wtorek, 12 marca 2013

HEJ <3 !! 24 rozdział dodam wyjątkowo po dwóch tygodniach :C Dodam go na pewno w ten piątek NIE WIEM KIEDY :) Przepraszam :C + Myślałam, żeby zrobić ZWIASTUN, na PODOBIZNĘ Dangera. Wszystko mam uszykowane, ale moje umiejętności przy komputerze kończą się na narysowaniu kwiatka w paincie, więc jeśli umiesz robić filmiki, lub znasz kogoś kto umie i byłby w stanie mi zrobić, proszę napisz do mnie na TWITTERA - @69with_you, lub w KOMENTARZU.+ ZAUWAŻYŁAM, ŻE W 22 ROZDZIALE BYŁO 28 KOMENTARZY, A W 23 JUŻ TYLKO 11. PEWNIE DLATEGO, ŻE NAPISAŁAM ŻE HARRY I LOUIS SĄ RAZEM.

niedziela, 3 marca 2013

Dwudziesty-trzeci


Teraz to dopiero nie wiedziałam co mam robić. Nialla zabrali, nie wiadomo kiedy go wypuszczą. Byłam ciekawa czy to na serio on, czy zrobił to, co zarzucił mu ten pies. Wspominał, że nie mam już się o niego martwić, ale nie sądziłam, że może mu coś zrobić, że może go zabić. Biłam się z myślami, jakaś część mnie była taka, że jej wcale nie było, a druga? Druga darła się, krzyczała, miałam wrażenie, że o filmiku wie już każdy, nawet rodzice, choć konta na tym portalu nie mieli. Byłam tak załamana, zamknięta w sobie, nie odbierałam nawet telefonów od reszty chłopaków, od Emmy też nie. To było silniejsze ode mnie. Ten bezduszny chuj zrobił to, dokładnie to samo co chciał zrobić z Julią, na szczęście jej się udało, u mnie już niestety nie. Chciałam wrócić do domu, nie tu, nie w Krynicy, chciałam wracać do UK, do przyjaciół, do swojego pokoju. Zadawałam sobie masę pytań. „Kiedy on mi to zrobił?” „Dlaczego nic nie pamiętam?” „Czemu ludzie śmieją się z cudzego nieszczęścia?” „Czy Niall go naprawdę zabił?” „Po co Horan bierze narkotyki?” To tylko niektóre. Nie umiałam sobie na nie odpowiedzieć. Te dni w szpitalu były ponure, ale to nie wszystko. Nie spodziewałam się wynikających z tego konsekwencji. Z tego co mi mówiono, mieli wypuścić blondasa z aresztu po 48 godzinach, czekałam. Dwa dni zleciały na serio wooooooooooolno. Praktycznie do dupy, nie rozmawiałam z nikim, nie odzywałam się przez dwa dni, ja, Scarlett, a to oznacza, że było mi bardzo ciężko. Po nocach nie spałam, płakałam. W myślach widziałam znowu te pierdolone sceny, znów wydawało mi się, że ktoś krzyczy, woła o pomoc. Nareszcie, wrócił.

-Scarlett! - rzekł w ulgą, - znów nie mogłem Cię znaleźć – dodał
-Porozmawiaj ze mną, ej. Scarll, mów, słyszysz mnie? Wiem, że jest Ci teraz trudno, nie musisz się odzywać, zrozumiem, ale proszę, chociaż spróbuj ze mną pogadać. Nie było mnie dwa dni, dowiedziałaś się czegoś?

Pokiwałam na znak, że nie. No bo nic nie wiedziałam, prócz tego że mnie zgwałcono.

-Zrobiłeś mu coś?- w końcu się odezwałam i zachrypniętym głosem wydałam z siebie kilka dźwięków
-J-j-jaaa. Po prostu czuj się bezpieczna.
-Scarlett? - zapytał stojący w drzwiach lekarz
-Mhmm - cicho jęknęłam
-Mamy nowe wiadomości, chciałbym Ci wszystko przekazać

Spojrzałam na niego, dając znak, że może zaczynać mówić przy Horanie

-No dobrze, niech zostanie, ale żeby nie było, pamiętaj, sama się na to godzisz. Z laboratorium przyszły nowe wyniki. Wyszło z tego wszystkiego, że zrobiono Ci to cztery, pięć dni temu nie dawniej, nie wcześniej. Nie pamiętasz nic, ponieważ ktoś podał Ci tabletkę gwałtu, w badaniach wykryto u Ciebie też narkotyki, a one także przyczyniły się do zaniku Twojej pamięci, przez nie nie odczuwałaś bólu i szybko się na wszystko godziłaś. Mamy też jeszcze jedną wiadomość, dość istotną, jesteś w ciąży. W badaniach wyszło, że nie był to Twój pierwszy raz, więc nie mamy pewności, że jest to dziecko gwałtu, jeśli jednak tak będzie, masz pełne prawno usunięcia, lecz tutaj musisz podjąć bardzo ciężką decyzję. Może to być dziecko TEGO, KTO CI TO ZROBIŁ, lub jak domyślam się siedzącego obok BLONDYNA. Testy DNA można zrobić dopiero po narodzinach dziecka. Możesz odnieść się do sądu, testy są robione też w czasie ciąży, lecz wiąże się to z ryzykiem uszkodzenie płodu. Nie odpowiadaj pochopnie, mocno się zastanów, to jest jedna z Twoich decyzji na całe życie. To będzie Twoje dziecko, nie chcę Ci mieszać, ale było już kilka takich przypadków, matki załamały się bardziej po usunięciu, niż wychowaniu nieplanowanego dziecka, pamiętaj też, że zawsze możesz oddać je komuś, kto nie może mieć własnego. - oparty o łóżko mówił z wielkim zapałem, czułam, ze przeżywa to wszystko razem ze mną.

-Ona nic nie odpowie, mało co mówi, rozumiem ją, jak dojdzie do siebie na pewno podejmie słuszną decyzję – patrząc mi w oczy szeptał tak, że lekarz ze spokojem mógł go usłyszeć
-No dobrze, a najlepiej podejmijcie decyzję razem

Poszedł sobie, jak to w ciąży?! A co jeśli to dziecko tego idioty? Co ja wtedy zrobię? Stało się, jestem, no okej, ale nie chcę kurwa wychowywać bachora tego chuja, to co, że ja jestem matką, teraz to jest nieistotne, będę je kochać, ale nie wychowywać, nie będę się nim zajmować. Przez cały czas czułam, że noszę coś, co i tak wyrzucę. Jeżeli wyjdzie, że to dziecko moja i Nialla, to dobrze, wtedy podejdę do tego wszystkiego całkiem inaczej, ale kiedy się to dowiem? Za dziewięć miesięcy? No kurwa.. nie sądzicie, że to dość długo? Mam przez ponad pół roku żyć w kłamstwie? Co mam powiedzieć rodzicom? Wrócę do UK. Do szkoły będę zapierdalała z brzuchem? Znowu będą pierdolić o mnie w gazetach? W takim razie chce umrzeć. Co to w ogóle jest. Mam szesnaście lat, a życie bujne jak chuj wie kto! Noo, nieźle mi Harry od początku namieszał, nieźle..

-Co teraz zrobisz? - zapytał przybity Horan
-Nie wiem, co mam robić, chcę już stąd wyjechać, wrócić do domu, po co ja tu kurwa przyjechałam..
-Nie możesz teraz wyjechać, musisz tu zostać jeszcze przez jakiś czas, ale dobrze wiesz, ze ja nie o tym. Pytam o dziecko.
-Chcę badania. Jak najszybciej, nie będę czekać tylu miesięcy – odparłam
-Nie, nie zrobisz ich teraz, jeśli to będzie nasze dziecko, a coś mu się stanie? Jeśli nawet jego, to co? Chcesz zabić je? Czego ono winne?
-Po prostu chcę dowiedzieć się kogo jest, nie rozumiesz mnie chyba..
-Rozumiem, ale co to zmieni? Hmm? No co? Wyjdzie, że to dzieciak Mateusza, zostawisz je na pastwę losu? Oddasz komuś? Serio chcesz tam zrobić? - spojrzał w sufit
-Tak, nie chce bachora tego skurwiela – gorzko i wolno syknęłam
-Kurwa ogarnij się, czego to dziecko będzie winne!? Co Ci do chuja zrobiło? Jesteś popierdolona! Nie bądź pustą suką, jak Ty nie chcesz tego maleństwa, ja je wezmę, nie oddam nikomu, z tym że to Tobie powinno zależeć bardziej, wezmę je niezależnie kogo będzie. - wyrzucił ręce w górę, krążąc wokół pokoju
-Nie, jeśli dzieciak nie będzie Twój, ja zrobię co będę chciała.
-Zmieniłaś się Scarlett, teraz powinnaś pokazać, że jesteś silna, a nie.. - usiadł na krześle
-Zmieniłam? No kurwa co Ty, chciałabym Ciebie widzieć na swoim miejscu. Zostałam zgwa.. zostałam. Mam wstać, wyjść uśmiechać się i ogłosić światu, że mam dziecko z gwałtu? Tego chcesz? Gdzie byłeś jak mi to robił?
-Czyli to jest moja wina? Skąd miałem to wiedzieć? To nie jest moje wina, nie jest moja. Rozumiesz? Zrobiłem to co chciałem, poszedłem go niego, myślisz, że gdybym o tym wiedział, doszło by do tego? Masz mnie za totalnego sukinsyna? W takim razie jesteś w błędzie, robię wszystko, staram się, ale chyba tego nie zauważasz, myślisz, że po co tu przyjechałem? Bo chciałem kurwa może zobaczyć? Myślisz, że nigdy nie widziałem? Przyjechałem dla Ciebie, kurwa.. dla Ciebie. - płakał, naprawdę płakał. Schował mokrą twarz w ręce
-Nie mam Cię za gnoja, nigdy nie miałam. Zabiłeś człowieka, bo zabiłeś prawda? - spytałam, aby się upewnić
-Wyglądam na mordercę? - zapytał szeroko otwierając oczy
-No więc kurwa o co chodzi, zajebałeś go czy nie!? Przychodzą tu psy, pytają o Ciebie, zabierają, wypuszczają po dwóch dniach, za darmo by Cię tam nie trzymali -krzyknęłam
-Boże, Scarlett Ty nic nie rozumiesz, nie mieszaj się do tego. Gdybym to ja go zabił – ściszył głos – zamknęli by mnie, nie patrzeli by na to, że jestem Niall Horan
-Więc kto to zrobił?!
-Nie ważne.
-Dobrze, mam nadzieję, że wiesz, co robisz, jeśli to będzie Twoje dziecko, masz tu być. Nie myśl, że się wykiwasz. Moi rodzice są chyba w domu, jedź do nich, i powiedz o co chodzi, ale nie mów nic o filmiku, i zrób coś, żeby zniknął z netu.
-Okej, będę potem

Byłam sama. Ciszę przerwał mój telefon. Miliony nieodebranych połączeń i wiadomości. Nudziłam się, przejrzałam niektóre. W sumie, to wszystko było od Emmy, no prawie, chłopacy też pytali o co chodzi, gdzie jestem, co robię. Nie chciałam im pisać, o co chodzi. Miałam odpisać Emmie, ale nie wiedziałam od czego zacząć i jak to jej wyjaśnić, to było ciężkie. Co miałam napisać, „hej, przepraszam, że nie pisałam, ale ktoś mnie zgwałcił i zrobił mi brzuch?”Właśnie, to nie był najlepszy pomysł, ale wiecie co? Żadnych sms'ów pisać nie musiałam. To było zbędne.

-Scarll!
-Emma?! - radośnie krzyknęłam rozchylając dłonie by ja przytulić
-Co Ty tu robisz? Wyjechałaś bez słowa, jesteś głupia!
-Nie wiem dlaczego tam zrobiłam, chciałam odpocząć. Sama jesteś? - zapytałam podekscytowana
-Właściwie to nie, przecież ktoś musiał mnie tu przywieść.
-Ale Zayn nie ma prawka – zaśmiałam się
-Ale to nie Malik mnie tu przywiózł. - spojrzała na swoje trampki
-No hej.. - wchodząc do sali niepewnie pomachał mi kto? Tak, on.
-Harry? Kurwa, lepiej być nie może..
-Dziękuję za tak ciepłe przywitanie, też miło się widzieć – uśmiechnął się cmokając mnie w blady policzek
-Przepraszam, ale za dużo tego, Niall Wam nic nie mówił?
-Nie, nic – równo odpowiedzieli, po czym zapadła cisza
-Widziałem filmik – szybko, niewyraźnie i cicho rzekł Styles
-Co? - zapytała całkiem nie rozumiejąc go
-WIDZIAŁEM. FILMIK. - powtórzył wolniej

Zagotowało się we mnie.

-Nie puściłam się z nim – odezwałam się po chwili
-Wiem. Przykro mi mała. Gdybym go tylko spotkał.. zrobiłbym mu coś
-Taa. Ten chuj już nie żyje. - lekko się uśmiechnęłam
-Co kurwa?! Co mu zrobiłaś?
-Nie, nie nie. Nie ja, Niall, ale on ze mną tak rozmawia, że ja pierdole, nie chce powiedzieć nic w prost. Mówi tylko, że mam czuć się bezpieczna. Potem zabrała go policja na 48h
-Aaa – jęknęłam szarpiąc ręką prześcieradło.
-Co się dzieje!? - wstała z miejsca Emma, która wcześniej dokładnie wszystkiemu się przysłuchiwała.
-Spokojnie, to chyba tylko skurcz, zaraz mi przejdzie. Aaa, kurwa – znów jęknęłam
-Tyle się zmieniło do tamtego czasu, pamiętam jak byliśmy
-Okej, porozmawiajcie sobie, ja pójdę się przejść – przerwała mu Emma, i wyszła
-Nie musiałaś, ale jak chcesz, do zobaczenia, a Ty Scarll, teraz słuchaj, ja pogadam. Tyle się zmieniło od tamtego czasu, pamiętam jak byliśmy u Ciebie w pokoju, jak Twoja mama nas przyłapała – zaśmiał się – Wtedy było inaczej, albo jak zabrałem Cię w to miejsce, gdzie było to żółte auto, a my nadzy w wodzie, wtedy myślałem, że to się nie skończy. Kiedyś Ci to będę musiał powiedzieć. Nie chce Cię urazić, ale wiedz, Przepraszam Cię. Przepraszam. Te chwile z Tobą to było coś, ale ja tego nie chciałem. Wiesz, co inaczej. Na początku ja tego nie chciałem, potem było inaczej, zakochałem się w Tobie. Pamiętasz jak Ci powiedziałem, że to przez Lou znalazłem się pod Twoim łóżkiem? Hahah, nie to nie przez niego. To Modest!, tak on, ten o którym już tyle słyszałaś. Wiesz dlaczego? Są afery, ciągle. Wszędzie tylko LARRY, LARRY, HARRY, LOUIS, HARRY, LOUIS, LARRY, LARRY, GEJE, PEDAŁY, nic innego. Pewnie się domyślasz, co chcę Ci powiedzieć, i masz rację. Nie jestem pedałem, kto to jest kurwa pedał.. jestem gejem, nie wstydzę się tego, ale muszę to kryć. Żeby zamaskować Larrego ten chuj, Modest! Każde nam odpierdalać takie sceny, tylko po to aby wszystko zakryć, rozumiesz? Pytaj, nie pytaj, zaraz Ci wszystko objaśnię.
Gej, ale kochał się z laską. Ta, być może, ale kochałem Cię, nie wiem czy bardziej od Lou, ale kochałem, nie że Cię teraz nie kocham, bo tak nie jest. Nadal o Tobie pamiętam, ale Tommo to coś więcej. Był zazdrosny, ale rozumiał dlaczego to robię, nie bo chciałem, tylko to Modest!.. Nie chciałem w ogóle tego zaczynać. Później się w Tobie zakochałem, robiłem to wszystko dla Ciebie, a nie dlatego że mi kazano. Jestem gnojem, nie.. jestem chujem, albo gorzej, sukinsynem. Nie da się określić kim jestem. Ale przepraszam, teraz rozumiem dlaczego to wszystko, tylko dzięki mnie. Dzięki? Przeze mnie. A tak niewinnie się zaczęło, naprawdę przepraszam Cię! Kurwa Scarlett, jakbym się tam nie pojawił tamtej nocy, nie było by Cię tutaj, nie poznałabyś Nialla, mnie, nie miałabyś tylu przypałów. Ten skończony chuj nie zgwałcił by Cię, nie byłabyś w tej ciąży, ja wiem o wszystkim, nie musisz nic mówić. - nieruchomo siedziała patrząc cały czas w jasną ścianę
-Nie żałuję nic, to że tu jestem nie ma nic wspólnego z Tobą, to nie Twoja winna, niczyja. Nie rozumiem po co ze mną w to grałeś, mogłeś mi powiedzieć, udawałabym Twoją dziewczynę, zrozumiałabym, że jesteś gejem. Nie musiałeś ze mną sypiać, nie jestem D.Z.I.W.K.Ą
-Wiem, nie jesteś. Co Ci miałem powiedzieć, jakbyś zareagowała inaczej, miałbym przejebane. Co bym wtedy zrobił. Bałem się tego wszystkiego. Chcę tylko, abyś wiedziała, że kochałem Cię naprawdę, myślę o Tobie, w końcu jest o czym – uśmiechnął się co siebie
-Aaa.. reszta chłopaków wie.. że jesteś.. - gejem? - dodałam
-Wiedzą, ale zachowują się tak, jakby nie wiedzieli. Nie miej nikomu za złe, że nic nie wiedziałaś.
-Jasne, nie ma sprawy. Możesz na mnie liczyć.
-Jeszcze jedno. Lottie niczemu nie jest winna, wmieszałem ją w to gówno. Chciałem, żebyś ze mną zerwała, chciałem być wolny i wracać do Louisa.
-Nie spoko, ale ja już z nią skończyłam. Dzięki, że mi to wszystko powiedziałeś. A kiedy wracasz do UK?
-Czekam za Tobą i wracamy razem z Niallem i Emmą. Sam nie odjeżdżam. Pójdę już do Emm, poszukam jej, nie wiem co może teraz robić. Do zobaczenia – pocałował mnie w policzek i wyszedł

No.. co to było? Boże, Harry jest gejem, Lou jest gejem. Pamiętam to, byłam Larry Shipper, chciałam aby byli razem, ale potem po tym wszystkim, ja, on, zwątpiłam, serio. Wyszło na moje, nawet się cieszę. Niech się kochają, Modest! już przesadza, wkurwia mnie po całości.
Teraz tylko modliłam się do Boga, o to by dziecko należało do Nialla.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Wiem, że krótki, ale nie dałam rady więcej napisać :/ #LOVE <3 @69with_you