Usiadłam zdenerwowana na łóżku, dupą na popisanym Haroldzie. Trzymałam w ręce testy, które wykażą wszystko. Zapłakana schowałam głowę w ręce. Byłam bezsilna, wiedziałam że sama sobie nie poradzę, a na Harry`ego nie miałam co liczyć. Po paru minutach mojego płaczu do mego własnego królestwa pewnym krokiem wszedł nie kto inny, jak sam Horan, spojrzał na mnie przerażony i usiadł na krześle.
- Co się stało ? Co Ty masz w ręce ? Co to jest ?! Dlaczego płaczesz??? - zapytał przerażony
- Niall, ja wiem, że mogę Ci ufać. Ale przyrzeknij, że nikomu nie wygadasz, nawet Josh`owi
- Przyrzekam - poważne odrzekł
- Niall, bo .. bo, bo mi się okres spóźnia. Boję się, że będę w ciąży z tym palantem.
- Pierdolisz ?! O kurwa, Scarll... nie wiem co mam powiedzieć. Jakoś Ci pomóc? - widać było, że bardzo jest przejęty i że chce mi pomóc, ale nie bardzo wie jak.
- Właśnie. Chcę zrobić test, ale nie będę w stanie sama zobaczyć wyniku, kupiłam dwa tak na wszelki wypadek, żeby się upewnić. - mówiłam zapłakana
- Jasne, leć zrobić te testy, będę przy Tobie. Pomogę Ci. Zawsze. - uśmiechnął się i mnie przytulił
Niepewnym krokiem opuściłam pokój, i poszłam do toalety. Długo zbierałam się, aby w końcu wykonać ten ' zabieg ' , ale w końcu zebrałam się na odwagę i zrobiłam to. Wzięłam do ręki te dwa przypominające termometr testy i wróciłam do Nialla. Drżałam. Przecież zaraz się okaże, czy noszę w sobie małe dziecko, czy jednak nie. Modliłam się tylko o to, żebym jednak nie była.Nie to, że ja nie chciałam tego dziecka, ale mam dopiero 15 lat. Nawet głupiego gimnazjum nie skończyłam, nawet nie mogę iść do pracy, chyba że roznoszenie ulotek za 30 złotych to praca w sam raz na utrzymanie niemowlaka. Byłam załamana w chuj, ale to przecież moja wina, i nikogo innego, nie mam pojęcia tak to się mogło w ogóle stać. Przecież zabezpieczaliśmy się.
Podałam Niallowi testy i czekałam na tego reakcję
- Dwie kreski, jestem, jedna- znaczy że nie. - wymamrotałam zdenerwowana.
- Dwie, są dwie - wstał, podszedł do mnie i przytulił - wszystko będzie dobrze, ja Ci pomogę - dodał troskliwie
- Nic nie będzie dobrze. Będę w szkole pośmiewiskiem dzieciak w ciąży, a co ja powiem mamie?! Harry ma pewnie wyjebane, zapewne nie wie, że będzie ojcem. To mnie przerasta. Nie mogę mieć dziecka.
- Co chcesz z nim zrobić? Czasu nie cofniesz. Tylko nie popełniaj błędu, nie usuwaj tego dziecka. NIE RÓB TEGO - powiedział głośno,dając mi do zrozumienia, abym tego nie robiła
- Nawet nie przeszło mi to przez myśl. W życiu nie usunę, ani nie oddam go.. lub jej.
- Na całe szczęście ! A co zamierzasz powiedzieć mamie? - zapytał przejęty
- Mamie ? .. .. Nie wiem. Serio, nie wiem. Powiem jej, ale nie teraz. Co jeśli będzie chciała abym usunęła ?
- Twoja mama taka nie jest. Na pewno Ci pomoże. Ja też. Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale muszę wracać, nagrywam gitarę na nową płytę. Chcesz żebym powiedział Harry`emu, że będziesz matką, a on ojcem ?
- Wisi mi to, serio. Mam Go w dupie. Głęboko. Jak chcesz to mu powiedz, ale ja Go tu nie chcę widzieć.
- Dobrze, to ja lecę, pa kochanie - powiedział i pocałował mnie w policzek
Niall poszedł, a ja znów zostałam sam na sam z problemami. Tego dnia strasznie bolała mnie głowa, zeszłam do kuchni, zrobiłam sobie gruszkową herbatę i wróciłam do swojego pokoju. Schowałam testy między moje ciuchy, aby nikt ich nie znalazł, wypiłam ciepły napój i owinięta w koc, zasnęłam. Pamiętam, że śnił mi się taki koszmar : Byłam w szóstym miesiącu ciąży. W nocy miałam straszne skurcze. Harry złapał w między czasie nową naiwniarę, a mnie do szpitala zawiózł Horan. Zawieźli mnie na salę porodową. Rodziłam w bólu, przez dwanaście godzin. Niall był wciąż przy mnie i trzymał mnie za rękę. W końcu dowiedziałam się, że urodziłam dwie dziewczynki. Bliźniaczki. Wszystko było okej, wzięli je aby je umyć i ubrać w śpioszek. Po kilkunastu minutach pielęgniarka przyniosła mi tylko jedno dziecko.
- Przykro mi. Druga dziewczynka nie żyje. Nie oddycha, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. - powiedziała współczująca pielęgniarka
Blondyn zrobił wielkie oczy i zaczął cicho popłakiwać. Ja natomiast mocno przytuliłam do piersi swoją córeczkę i głośno zaczęłam ryczeć. I to na tyle co zapamiętałam. Obudziłam się około 18. Mama już była w domu. Zdenerwowana otworzyłam oczy i spojrzałam na swój brzuch, by upewnić się, że to na sto procent był sen. Z ulgą odetchnęłam.
______________________________________
Hejka :3komentarzy jest tyle, że postanowiłam, że dodam Wam kolejny :)
Ale jak tak dalej pójdzie, to nie nadążę z pisaniem xD
Proszę, abyście w kom. napisali, czy wolicie krótsze rozdziały
[takie jak ten] , które będę dodawała trochę częściej,
czy dłuższe, ale od razu mówię, że będą dodawane
na bloga co 1, 2 tygodnie. Teraz jest tak mało, ponieważ
wstałam w nocy, aby to Wam napisać, jestem chora, więc
nowy rozdział będzie za jakiś czas.
A tak z ciekawości, przeglądacie fotki z 1D, z tego bloga ?
Na razie nie dodaje nowych, ponieważ nie ma tam
komentarzy, jeśli się pojawią, dodam new photos :)
PS. NOWY ROZDZIAŁ BĘDZIE JAK TU POJAWI SIĘ 25 KOMENTARZY ♥
poniedziałek, 30 lipca 2012
sobota, 28 lipca 2012
Jedenasty
Długo nie pospałam, po 18 obudziła mnie mama. Weszła do mojego pokoju i zaczęła mnie szturchać. Otworzyłam swoje zmęczone gały.
- Co jest? Czemu mnie w nocy budzisz ? Pali się !? - zapytałam zaspana i wkurzona
- Jakiej nocy, dziecko, ogarnij się. Jest dopiero 18, po co żeś te rolety zasłoniła i dlaczego w ogóle śpisz.
- Rolety są przecież po to by nimi zakrywać okno, kupiłaś mi je, to je mam i używam do takiego celu, jaki jest im przeznaczony. Śpię bo jestem śpiąca, a Ty mnie budzisz, co ja Ci mamo takiego zrobiłam, potrzebuję snu. Jestem w takim wieku, że muszę przespać minimum 12 godzin a Ty śmiesz mnie budzić ! - tak, to chyba dało Jej odpowiedź na pytania.
- Przestań Scarlett, jakie 12 godzin, zwariowałaś ? Nie jesteś dzieckiem - powiedziała mama
- Pozwól że Cię zacytuję. " Jakiej nocy, dziecko, ogarnij się". W tym zdaniu wyraźnie dałaś mi do zrozumienia, że jednak nim jestem.
- Co Cię ugryzło. Co, co to jest ?! - zapytała wkurzona
- Ale co ? - wypowiedziałam jakbym nie wiedziała o co kaman
- Kołdra, Twoja, czemu ją całą popisałaś ?
- Nie popisałam całej. A poza tym kołdra jest moja i robię z nią co chcę.
- Twoja sprawa, nowej nie dostaniesz, zapomnij - powiedziała mama i wyszła
Skoro i tak już nie spałam, postanowiłam, że włączę telefon. Załączył się. Miałam aż 20 nieodebranych połączeń od Nialla i jakieś 40 od Harryego, ale to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Liczyłam na to, że dostanę chociaż sms`a z wytłumaczeniem, od Charlott, ale nie. Zawiodłam się na niej. Wysłałam Horanowi pustą wiadomość, a on po chwili zadzwonił. Ucieszyłam się. Na tamtą chwilę zależało mi tylko na nim. Długo nie musiałam Go prosić by do mnie wpadł, mówił, że ma ważną sprawę. Ogarnęłam się, usiadłam na łóżku i czekałam kiedy przyjdzie.
- Już jestem - powiedział i niepewnie mnie przytulił
- Super ! No to to była za ważna sprawa ? - zapytałam zaciekawiona
- Bo wiesz... Cały świat wiedział o tym, że Ty dziewczyna nie będąca nigdy wcześniej przed kamerami, no ten, wiesz o co mi chodzi, chodzisz z Harrym, a właściwie to że CHODZIŁAŚ Z HARRYM. Teraz każdy już wie, że się rozstaliście, choć stało się to niedawno na świecie o tym głośno. No i nie uwierzysz, co zauważyłem przez szybę w sklepie z gazetami...
Zobacz. - powiedział Nialler ze smutną miną podając mi gazetę..
-" OMOTAŁA SOBIE GWIAZDORA STYLESA WOKÓŁ PALCA, ZNUDZIŁ JEJ SIĘ WIĘC SZUKA POCIESZENIA W USTACH HORANA " - przeczytałam głosno - że co kurwa ?! Że co ja zrobiłam ? Chyba ich pojebało ! Przecież to nie było tak! Ja pierdole.. I jeszcze to zdjęcie jakby tego było mało - wkurwiona patrzałam na zdjęcie na którym ja i Niall jesteśmy w niezręcznej sytuacji , jak oni mogli to zrobić ?!
- Scarlett, przepraszam to zdjęcie to moja wina. Nie powinienem Cię wtedy całować. Przepraszam..
- Przestań to nie Twoja wina. Najgorsze jest to, że tą gazetę zobaczy każdy... nawet moja mama.
- Przez jedną chwilę, obydwoje straciliśmy swoich przyjaciół.. - wymamrotał Nialler
Wstałam i podeszłam do blondyna, który siedział na moim łóżku. Położyłam głowę na jego ramieniu i tak siedzieliśmy.. siedzieliśmy... siedzieliśmy do kiedy do pokoju nie weszła moja mama.
- Co to jest ?! - zapytała i rzuciła we mnie i w Nialla gazetą, tą samą o której wcześniej gadaliśmy.
- To jest nieprawda ! To nie było tak !! Na serio ! To Harry sobie poszedł do Charlott ! On zostawił mnie, a ona Nialla !
- To jest prawda, po co mielibyśmy kłamać ? - odezwał się Horan
- To dlatego popisałaś kołdrę ? Scarlett ! Ogarnij się, możesz mieć lepszego, takiego co Cię nigdy nie zostawi, widocznie nie był Ciebie wart. Olej Go. Masz lepszego, nawet przed sobą - mówiła patrząc na Nialla ..
- To samo mi powiedziałeś... Niall . - uśmiechnęłam się spoglądając na niego
Mama popatrzała na nas przez chwilę i wyszła. Położyłam się na łóżku, a Horan tuż przy mnie.
Objął mnie lewą ręką i zaczął się śmiać.
- Co Ci ? - zapytałam zdziwiona
- Nie nic....
- Z czego się śmiejesz ?
- Z siebie, z siebie.. z siebie samego. Jestem pojebany jak mało kto...
- Niall przestań. - wyszeptałam przytulając Go
- Ale taka jest prawda, Scarll, taka jest prawda.. - mówił załamany
Siedzieliśmy objęci, nagle zadzwonił telefon. Wiedziałam, musiał iść. Liam dzwonił, że mają jakąś próbę na nową płytę. On poszedł a ja zastałam sama. Czułam się dziwnie, nikomu o tym nie mówiłam, ale od jakiegoś tygodnia miałam bóle brzucha i zawroty głowy, ciągle robiło mi się słabo, choć nie dawałam tego po sobie poznać. Wydawało mi się, że mogę być w ciąży, .. z Harrym. Okres spóźniał mi się prawie 3 tygodnie. Szybko ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i wyszłam z domu. Zdenerwowana otwierałam drzwi pobliskiej apteki.
- Dzień dobry. Ja poproszę test ciążowy, a najlepiej dwa.
- Już daje - powiedziała aptekarka i spojrzała na mnie jak na dziwkę. W końcu to taki nie codzienny przypadek. 15 latka kupująca test ciążowy
- 24.98 poproszę - powiedziała i ponownie zmierzyła mnie wzrokiem
Zapłaciłam i wyszłam. Wolno zmierzałam ku domu. Po drodze napisałam do Nialla żeby znów szybko do mnie przyjechał, bo to pilne. Sama bałam się sprawdzić wynik testu. Horan był mi bardzo bliski, liczyłam na niego, w końcu nikogo innego nie miałam. Ten blondyn to osoba na której można polegać. Po minucie miałam odpowiedź. " Jasne, zaraz będę :* " Poszłam do domu czekałam na Niallera.
__________________________________________________
przepraszam , że taki krótki, ale jakoś nie mam czasu ;/
następny dodam, jak w JEDENASTYM rozdziale będzie
15 komentarzy :) Bo nie wiem czy jest sens pisać
dla jednej czy trzech osób :) Można komentować
jako anonim :) ♥
- Co jest? Czemu mnie w nocy budzisz ? Pali się !? - zapytałam zaspana i wkurzona
- Jakiej nocy, dziecko, ogarnij się. Jest dopiero 18, po co żeś te rolety zasłoniła i dlaczego w ogóle śpisz.
- Rolety są przecież po to by nimi zakrywać okno, kupiłaś mi je, to je mam i używam do takiego celu, jaki jest im przeznaczony. Śpię bo jestem śpiąca, a Ty mnie budzisz, co ja Ci mamo takiego zrobiłam, potrzebuję snu. Jestem w takim wieku, że muszę przespać minimum 12 godzin a Ty śmiesz mnie budzić ! - tak, to chyba dało Jej odpowiedź na pytania.
- Przestań Scarlett, jakie 12 godzin, zwariowałaś ? Nie jesteś dzieckiem - powiedziała mama
- Pozwól że Cię zacytuję. " Jakiej nocy, dziecko, ogarnij się". W tym zdaniu wyraźnie dałaś mi do zrozumienia, że jednak nim jestem.
- Co Cię ugryzło. Co, co to jest ?! - zapytała wkurzona
- Ale co ? - wypowiedziałam jakbym nie wiedziała o co kaman
- Kołdra, Twoja, czemu ją całą popisałaś ?
- Nie popisałam całej. A poza tym kołdra jest moja i robię z nią co chcę.
- Twoja sprawa, nowej nie dostaniesz, zapomnij - powiedziała mama i wyszła
Skoro i tak już nie spałam, postanowiłam, że włączę telefon. Załączył się. Miałam aż 20 nieodebranych połączeń od Nialla i jakieś 40 od Harryego, ale to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Liczyłam na to, że dostanę chociaż sms`a z wytłumaczeniem, od Charlott, ale nie. Zawiodłam się na niej. Wysłałam Horanowi pustą wiadomość, a on po chwili zadzwonił. Ucieszyłam się. Na tamtą chwilę zależało mi tylko na nim. Długo nie musiałam Go prosić by do mnie wpadł, mówił, że ma ważną sprawę. Ogarnęłam się, usiadłam na łóżku i czekałam kiedy przyjdzie.
- Już jestem - powiedział i niepewnie mnie przytulił
- Super ! No to to była za ważna sprawa ? - zapytałam zaciekawiona
- Bo wiesz... Cały świat wiedział o tym, że Ty dziewczyna nie będąca nigdy wcześniej przed kamerami, no ten, wiesz o co mi chodzi, chodzisz z Harrym, a właściwie to że CHODZIŁAŚ Z HARRYM. Teraz każdy już wie, że się rozstaliście, choć stało się to niedawno na świecie o tym głośno. No i nie uwierzysz, co zauważyłem przez szybę w sklepie z gazetami...
Zobacz. - powiedział Nialler ze smutną miną podając mi gazetę..
-" OMOTAŁA SOBIE GWIAZDORA STYLESA WOKÓŁ PALCA, ZNUDZIŁ JEJ SIĘ WIĘC SZUKA POCIESZENIA W USTACH HORANA " - przeczytałam głosno - że co kurwa ?! Że co ja zrobiłam ? Chyba ich pojebało ! Przecież to nie było tak! Ja pierdole.. I jeszcze to zdjęcie jakby tego było mało - wkurwiona patrzałam na zdjęcie na którym ja i Niall jesteśmy w niezręcznej sytuacji , jak oni mogli to zrobić ?!
- Scarlett, przepraszam to zdjęcie to moja wina. Nie powinienem Cię wtedy całować. Przepraszam..
- Przestań to nie Twoja wina. Najgorsze jest to, że tą gazetę zobaczy każdy... nawet moja mama.
- Przez jedną chwilę, obydwoje straciliśmy swoich przyjaciół.. - wymamrotał Nialler
Wstałam i podeszłam do blondyna, który siedział na moim łóżku. Położyłam głowę na jego ramieniu i tak siedzieliśmy.. siedzieliśmy... siedzieliśmy do kiedy do pokoju nie weszła moja mama.
- Co to jest ?! - zapytała i rzuciła we mnie i w Nialla gazetą, tą samą o której wcześniej gadaliśmy.
- To jest nieprawda ! To nie było tak !! Na serio ! To Harry sobie poszedł do Charlott ! On zostawił mnie, a ona Nialla !
- To jest prawda, po co mielibyśmy kłamać ? - odezwał się Horan
- To dlatego popisałaś kołdrę ? Scarlett ! Ogarnij się, możesz mieć lepszego, takiego co Cię nigdy nie zostawi, widocznie nie był Ciebie wart. Olej Go. Masz lepszego, nawet przed sobą - mówiła patrząc na Nialla ..
- To samo mi powiedziałeś... Niall . - uśmiechnęłam się spoglądając na niego
Mama popatrzała na nas przez chwilę i wyszła. Położyłam się na łóżku, a Horan tuż przy mnie.
Objął mnie lewą ręką i zaczął się śmiać.
- Co Ci ? - zapytałam zdziwiona
- Nie nic....
- Z czego się śmiejesz ?
- Z siebie, z siebie.. z siebie samego. Jestem pojebany jak mało kto...
- Niall przestań. - wyszeptałam przytulając Go
- Ale taka jest prawda, Scarll, taka jest prawda.. - mówił załamany
Siedzieliśmy objęci, nagle zadzwonił telefon. Wiedziałam, musiał iść. Liam dzwonił, że mają jakąś próbę na nową płytę. On poszedł a ja zastałam sama. Czułam się dziwnie, nikomu o tym nie mówiłam, ale od jakiegoś tygodnia miałam bóle brzucha i zawroty głowy, ciągle robiło mi się słabo, choć nie dawałam tego po sobie poznać. Wydawało mi się, że mogę być w ciąży, .. z Harrym. Okres spóźniał mi się prawie 3 tygodnie. Szybko ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i wyszłam z domu. Zdenerwowana otwierałam drzwi pobliskiej apteki.
- Dzień dobry. Ja poproszę test ciążowy, a najlepiej dwa.
- Już daje - powiedziała aptekarka i spojrzała na mnie jak na dziwkę. W końcu to taki nie codzienny przypadek. 15 latka kupująca test ciążowy
- 24.98 poproszę - powiedziała i ponownie zmierzyła mnie wzrokiem
Zapłaciłam i wyszłam. Wolno zmierzałam ku domu. Po drodze napisałam do Nialla żeby znów szybko do mnie przyjechał, bo to pilne. Sama bałam się sprawdzić wynik testu. Horan był mi bardzo bliski, liczyłam na niego, w końcu nikogo innego nie miałam. Ten blondyn to osoba na której można polegać. Po minucie miałam odpowiedź. " Jasne, zaraz będę :* " Poszłam do domu czekałam na Niallera.
__________________________________________________
przepraszam , że taki krótki, ale jakoś nie mam czasu ;/
następny dodam, jak w JEDENASTYM rozdziale będzie
15 komentarzy :) Bo nie wiem czy jest sens pisać
dla jednej czy trzech osób :) Można komentować
jako anonim :) ♥
czwartek, 5 lipca 2012
Dziesiaty
Spałam jak zabita, pewnie jak wszyscy. Loczek obudził mnie już o 12, wyspana to to ja nie byłam, ale jak pomyślałam o tym, że teraz trzeba posprzątać ten cały bajzel, to zrobiło mi się słabo.
Szybko ubraliśmy się w pierwsze lepsze ciuchy, ogarnęliśmy mój pokój i poszliśmy do reszty. Wszyscy spali, wchodziliśmy do każdego do pokoju i robiliśmy zdjęcia, żeby zobaczyli ja dziwnie spali. Lotter leżała na środku łóżka, a Nialler jak pies, w jej nogach, pewnie było mu tak wygodnie.
Następny pokój jaki obczaiłam, to pokój Louisa i Ell, no i więcej zdjęć już sobie nie porobiłam. Gdy Harry zobaczył Louisa leżącego na podłodze z gaciami na głowie i w staniku Elki, wybuchnął takim śmiechem,że aż się poryczał. Pobudził wszystkich. Nie spali już, więc ogłosiłam komunikat, otóż najpierw każdy musiał posprzątać miejsce swojego snu, a potem zejść do kuchni, na śniadanie, które przygotuje ja z Hazzą. Rozdzieliliśmy się, zbiegłam po schodach do kuchni i zaczęłam wyjmować obkład do chleba. Harry wyjął talerze i kubki, po czym pomógł mi przyrządzić śniadanie dla całej dziesiątki. Posmarowałam masłem 4 bochenki chleba , a on pokroił pomidory i ogórki. Chwilę po tym wstawiłam wodę, usłyszałam tupoty stóp, osiem głodnych różnych charakterków zbiegało na śniadanie.
-Juuż ? Tak szybko ? - zapytałam zdziwiona
-Wszystko zrobione, posprawdzałem każdy pokój, i pod łóżkami też - zaśmiał się Liam
-Dzięki, że przypilnowałeś te nie ogary - uśmiechnęłam się spoglądając na Tomlinsona
-No. Dzięki bardzo Scarlett, jesteś naprawdę baaaardzo miłą istotą.
-Nie musiałeś tego mówić Louisie, wiedziałam to. No ale teraz do rzeczy. Jest już 13.My jeszcze nie dokończyliśmy, ale macie na stole talerze i chleb , pomidory , ogórki. Zróbcie sobie kanapki z czym tam chcecie, a ja idę zalać herbaty.
-Spoko. - odpowiedzieli.
Każdy odebrał ciepły napój, i usiedliśmy przy stole. Po 15 minutach po jedzeniu zostały już tylko wspomnienia. Musiałam jeszcze zamówić pizzę, bo Niall był głodny, a ja wolałam z nienajedzonym człowiekiem nie zadzierać, tym bardziej, że był to nikt inny niż sam Horan. Niall wszedł na krzesło i zaczął się wydzierać, że jest głodny, nikt go nie kocha, a jak by tego było mało, to jeszcze Malik wypił mu herbatę.
- To Ty se siedź i czekaj na pizzę, a my idziemy doprowadzić do ładu resztę. - powiedziałam
Dochodziła 14, do powrotu mojej mamy mieliśmy 4 godziny. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w tych kilku godzinach stracę to, co dla mnie najważniejsze. Godzinę błąkaliśmy się po wielkim domu, praktyczne nie robiąc nic. W końcu postanowiliśmy, że zajrzymy do salonu do Nialla, żeby wyżebrać od niego kawałek pizzy. Cichutko weszliśmy do kuchni, a Horan siedział po turecku przy lodówce żrąc ostatni kawałek.
- Niall, Ty dupoo !! - wydarł się Tommo - dlaczego mi nic nie zostawiłeś !
- Podziękuj Malikowi, to on mi wychlał moją herbatę, drugiej takiej samej nigdy nie wypiję !
- Zayn, Ty dupoo !! - wydarł się ponownie. Po co żeś mu tą herbatę pił !
- To dlatego, że Scarlet mi za mało cuk
- Dobra, już nie wymyślaj Malik, no. - przerwałam mu
- Jeejuu, mniejsza z tym .! Zamówię Wam jeszcze jedną. Kiedyś... - odezwał się Liam
- No to okey, Ja z Ell będę się zbierał wszystko już posprzątane, to idziemy. Paa wszystkim byłoo fajnie - uśmiechnął się Lou i wyszli.
- No to ja z Daniell też już pójdziemy. Do zobaczenia . Pa
- Paa - powiedzieliśmy chórem
- No to ten.. no. To ja z Emmą też ciekamy , dzięki Ci Scarlett - przytulili się do mnie i poszli.
- Zostaliśmy już tylko my, no to co robimy ?
- Zamów mi Scarll pizzę - wydukał Niall
- A Ty sam nie możesz? -zapytałam
- No mogę, ale telefon jest taaaak daleko...
- Hahaha , no dobra, zamówię, ale ja wybieram - zaśmiałam się
- Ja pójdę z Harrym do Twojego pokoju poszukamy jakiś film . - powiedziała Lotter i poszli.
Wydawało mi się do trochę dziwne, że oni, razem, coś tu nie tak, nie przepadali za sobą, a przynajmniej mi się tak wydawało .. Podeszłam do blondyna i włączyłam telewizję, jedliśmy popcorn i śmialiśmy się. Na górze było niezręczne cicho. Postanowiłam, że pójdę do cichutku i zobaczę co się tam święci. Zostawiłam Horana na chwilę samego i poszłam. Zdjęłam buty i w skarpetkach weszłam po schodach na górę. Usiadłam przy drzwiach tak by mnie nie zauważyli. To co zobaczyłam i usłyszałam to totalny szok. Nie spodziewałam się tego. Nie po nich, nie po Lotter.
- A co jeśli się wyda - cicho wysapała Charlott
- Nic się nie wyda, obiecuję - rzekł Loczek
Nie wiedziałam co mam myśleć, więc słuchałam dalej.
- Kocham Cię Lottie - usłyszałam jak wypowiedział te słowa HARRY.
O mało co nie spadłam ze schodów. Spojrzałam przez szparę w drzwiach i zobaczyłam, że się całują. Zbiegłam na dół a po moim policzku spłynęła łza, a potem druga i trzecia...Wskoczyłam na kanapę i cała zapłakana wtuliłam się w Nialla.
- Co się stało Scarll ? Czemu płaczesz ? Jak chcesz to możesz sama zjeść tą pizzę.
- Niall, nie o to chodzi. Do góry. Są. - ledwo co mówiłam, tak mocno ryczałam
- Co co jest do góry ? - dopytywał się
- Oni są, oni . Harry i Lottie. Ale nie idź tam, nie zostawaj mnie.
Nie posłuchał mnie, wbiegł na górę szybko otworzył drzwi, i zobaczył. Zobaczył ich.
Harry i ona. Całowali się. Nagle wszystko się skasowało. Wydaje mi się, że Niall czuł dokładnie to samo. Obydwoje byliśmy szczęśliwi, a oni to zjebali, i tyle. Usiadłam na fotelu i załamałam ręce płacząc. Słyszałam tylko ich rozmowę, a raczej tłumaczenie się Hazzy i Lotter, bo Niall nie mógł nic sam z siebie powiedzieć. Zatkało Go. Zmierzył ich wzrokiem i przyszedł do mnie. Przytulił mnie i powiedział, że będzie dobrze.
- Zamknąć ryje i wypierdalać stąd ! - Nialler chyba wkurzył się na maxa
- Alee Niall to tylko byy
- WYPIERDALAĆ ! - krzyknął wypychając ich za drzwi.
- Scarllet, nie płacz. Nie warto. - powiedział, podszedł do mnie od tyłu i przytulił
- Nie będę w stanie tego wszystkiego przekreślić, chłopak marzeń i najlepsza przyjaciółka.
- Marzeń ? Możesz mieć lepszego. Takiego co Cię nigdy nie zostawi i będzie przy Tobie. Zawsze. Lotter to świnia. Już na początku widziałem jak się mizia ze Stylesem, ale myślałem że to tylko niewinne wygłupy.
- Niall bo wiesz. Ty też możesz być takim wyma.. Dobra już nic.
- Dokończ.
- Nie, już nic, Tak mi się powiedziało... No ale Niall ..
- No ? ?
- Przytul mnie.
Tak sobie myślałam, żeby zostawić Harryego, dla Nialla, ale on był zajęty, po co miałam niszczyć jego związek skoro był szczęśliwy ? Chciałam by to właśnie Horan zajął miejsce Stylesa. Ale jeszcze było za wcześnie, więc o nic Go nie pytałam.
- Przepraszam, ale ja już będę musiał iść.
- Ale wróć jeszcze. - powiedziałam przejęta.
- Wrócę, zawsze. No chodź tu. Przytul samotnego blondyna.
Wstałam i podeszłam do niego. Stanęliśmy twarzą w twarz. Bardzo blisko. Spojrzałam mu w jego piękne oczy. Przybliżył się. Podniósł moją brodę wyżej. I pocałował, po czym nic nie mówiąc wyszedł. Oszołomiło mnie. Byłam podjarana. Napisałam sms do reszty, że rozstałam się z Harrym. Do samego Stylesa też wysłałam, że jest chamem i że nie chcę Go widzieć, z resztą podobnie jak Niall. Nie minęła nawet minuta a już dzwonił. Odebrałam, ale zaczął się tłumaczyć więc się rozłączyłam i wyłączyłam telefon. Poszłam na górę i pomimo, że była dopiero 17 poszłam spać jeszcze przed powrotem mamy...
Szybko ubraliśmy się w pierwsze lepsze ciuchy, ogarnęliśmy mój pokój i poszliśmy do reszty. Wszyscy spali, wchodziliśmy do każdego do pokoju i robiliśmy zdjęcia, żeby zobaczyli ja dziwnie spali. Lotter leżała na środku łóżka, a Nialler jak pies, w jej nogach, pewnie było mu tak wygodnie.
Następny pokój jaki obczaiłam, to pokój Louisa i Ell, no i więcej zdjęć już sobie nie porobiłam. Gdy Harry zobaczył Louisa leżącego na podłodze z gaciami na głowie i w staniku Elki, wybuchnął takim śmiechem,że aż się poryczał. Pobudził wszystkich. Nie spali już, więc ogłosiłam komunikat, otóż najpierw każdy musiał posprzątać miejsce swojego snu, a potem zejść do kuchni, na śniadanie, które przygotuje ja z Hazzą. Rozdzieliliśmy się, zbiegłam po schodach do kuchni i zaczęłam wyjmować obkład do chleba. Harry wyjął talerze i kubki, po czym pomógł mi przyrządzić śniadanie dla całej dziesiątki. Posmarowałam masłem 4 bochenki chleba , a on pokroił pomidory i ogórki. Chwilę po tym wstawiłam wodę, usłyszałam tupoty stóp, osiem głodnych różnych charakterków zbiegało na śniadanie.
-Juuż ? Tak szybko ? - zapytałam zdziwiona
-Wszystko zrobione, posprawdzałem każdy pokój, i pod łóżkami też - zaśmiał się Liam
-Dzięki, że przypilnowałeś te nie ogary - uśmiechnęłam się spoglądając na Tomlinsona
-No. Dzięki bardzo Scarlett, jesteś naprawdę baaaardzo miłą istotą.
-Nie musiałeś tego mówić Louisie, wiedziałam to. No ale teraz do rzeczy. Jest już 13.My jeszcze nie dokończyliśmy, ale macie na stole talerze i chleb , pomidory , ogórki. Zróbcie sobie kanapki z czym tam chcecie, a ja idę zalać herbaty.
-Spoko. - odpowiedzieli.
Każdy odebrał ciepły napój, i usiedliśmy przy stole. Po 15 minutach po jedzeniu zostały już tylko wspomnienia. Musiałam jeszcze zamówić pizzę, bo Niall był głodny, a ja wolałam z nienajedzonym człowiekiem nie zadzierać, tym bardziej, że był to nikt inny niż sam Horan. Niall wszedł na krzesło i zaczął się wydzierać, że jest głodny, nikt go nie kocha, a jak by tego było mało, to jeszcze Malik wypił mu herbatę.
- To Ty se siedź i czekaj na pizzę, a my idziemy doprowadzić do ładu resztę. - powiedziałam
Dochodziła 14, do powrotu mojej mamy mieliśmy 4 godziny. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w tych kilku godzinach stracę to, co dla mnie najważniejsze. Godzinę błąkaliśmy się po wielkim domu, praktyczne nie robiąc nic. W końcu postanowiliśmy, że zajrzymy do salonu do Nialla, żeby wyżebrać od niego kawałek pizzy. Cichutko weszliśmy do kuchni, a Horan siedział po turecku przy lodówce żrąc ostatni kawałek.
- Niall, Ty dupoo !! - wydarł się Tommo - dlaczego mi nic nie zostawiłeś !
- Podziękuj Malikowi, to on mi wychlał moją herbatę, drugiej takiej samej nigdy nie wypiję !
- Zayn, Ty dupoo !! - wydarł się ponownie. Po co żeś mu tą herbatę pił !
- To dlatego, że Scarlet mi za mało cuk
- Dobra, już nie wymyślaj Malik, no. - przerwałam mu
- Jeejuu, mniejsza z tym .! Zamówię Wam jeszcze jedną. Kiedyś... - odezwał się Liam
- No to okey, Ja z Ell będę się zbierał wszystko już posprzątane, to idziemy. Paa wszystkim byłoo fajnie - uśmiechnął się Lou i wyszli.
- No to ja z Daniell też już pójdziemy. Do zobaczenia . Pa
- Paa - powiedzieliśmy chórem
- No to ten.. no. To ja z Emmą też ciekamy , dzięki Ci Scarlett - przytulili się do mnie i poszli.
- Zostaliśmy już tylko my, no to co robimy ?
- Zamów mi Scarll pizzę - wydukał Niall
- A Ty sam nie możesz? -zapytałam
- No mogę, ale telefon jest taaaak daleko...
- Hahaha , no dobra, zamówię, ale ja wybieram - zaśmiałam się
- Ja pójdę z Harrym do Twojego pokoju poszukamy jakiś film . - powiedziała Lotter i poszli.
Wydawało mi się do trochę dziwne, że oni, razem, coś tu nie tak, nie przepadali za sobą, a przynajmniej mi się tak wydawało .. Podeszłam do blondyna i włączyłam telewizję, jedliśmy popcorn i śmialiśmy się. Na górze było niezręczne cicho. Postanowiłam, że pójdę do cichutku i zobaczę co się tam święci. Zostawiłam Horana na chwilę samego i poszłam. Zdjęłam buty i w skarpetkach weszłam po schodach na górę. Usiadłam przy drzwiach tak by mnie nie zauważyli. To co zobaczyłam i usłyszałam to totalny szok. Nie spodziewałam się tego. Nie po nich, nie po Lotter.
- A co jeśli się wyda - cicho wysapała Charlott
- Nic się nie wyda, obiecuję - rzekł Loczek
Nie wiedziałam co mam myśleć, więc słuchałam dalej.
- Kocham Cię Lottie - usłyszałam jak wypowiedział te słowa HARRY.
O mało co nie spadłam ze schodów. Spojrzałam przez szparę w drzwiach i zobaczyłam, że się całują. Zbiegłam na dół a po moim policzku spłynęła łza, a potem druga i trzecia...Wskoczyłam na kanapę i cała zapłakana wtuliłam się w Nialla.
- Co się stało Scarll ? Czemu płaczesz ? Jak chcesz to możesz sama zjeść tą pizzę.
- Niall, nie o to chodzi. Do góry. Są. - ledwo co mówiłam, tak mocno ryczałam
- Co co jest do góry ? - dopytywał się
- Oni są, oni . Harry i Lottie. Ale nie idź tam, nie zostawaj mnie.
Nie posłuchał mnie, wbiegł na górę szybko otworzył drzwi, i zobaczył. Zobaczył ich.
Harry i ona. Całowali się. Nagle wszystko się skasowało. Wydaje mi się, że Niall czuł dokładnie to samo. Obydwoje byliśmy szczęśliwi, a oni to zjebali, i tyle. Usiadłam na fotelu i załamałam ręce płacząc. Słyszałam tylko ich rozmowę, a raczej tłumaczenie się Hazzy i Lotter, bo Niall nie mógł nic sam z siebie powiedzieć. Zatkało Go. Zmierzył ich wzrokiem i przyszedł do mnie. Przytulił mnie i powiedział, że będzie dobrze.
- Zamknąć ryje i wypierdalać stąd ! - Nialler chyba wkurzył się na maxa
- Alee Niall to tylko byy
- WYPIERDALAĆ ! - krzyknął wypychając ich za drzwi.
- Scarllet, nie płacz. Nie warto. - powiedział, podszedł do mnie od tyłu i przytulił
- Nie będę w stanie tego wszystkiego przekreślić, chłopak marzeń i najlepsza przyjaciółka.
- Marzeń ? Możesz mieć lepszego. Takiego co Cię nigdy nie zostawi i będzie przy Tobie. Zawsze. Lotter to świnia. Już na początku widziałem jak się mizia ze Stylesem, ale myślałem że to tylko niewinne wygłupy.
- Niall bo wiesz. Ty też możesz być takim wyma.. Dobra już nic.
- Dokończ.
- Nie, już nic, Tak mi się powiedziało... No ale Niall ..
- No ? ?
- Przytul mnie.
Tak sobie myślałam, żeby zostawić Harryego, dla Nialla, ale on był zajęty, po co miałam niszczyć jego związek skoro był szczęśliwy ? Chciałam by to właśnie Horan zajął miejsce Stylesa. Ale jeszcze było za wcześnie, więc o nic Go nie pytałam.
- Przepraszam, ale ja już będę musiał iść.
- Ale wróć jeszcze. - powiedziałam przejęta.
- Wrócę, zawsze. No chodź tu. Przytul samotnego blondyna.
Wstałam i podeszłam do niego. Stanęliśmy twarzą w twarz. Bardzo blisko. Spojrzałam mu w jego piękne oczy. Przybliżył się. Podniósł moją brodę wyżej. I pocałował, po czym nic nie mówiąc wyszedł. Oszołomiło mnie. Byłam podjarana. Napisałam sms do reszty, że rozstałam się z Harrym. Do samego Stylesa też wysłałam, że jest chamem i że nie chcę Go widzieć, z resztą podobnie jak Niall. Nie minęła nawet minuta a już dzwonił. Odebrałam, ale zaczął się tłumaczyć więc się rozłączyłam i wyłączyłam telefon. Poszłam na górę i pomimo, że była dopiero 17 poszłam spać jeszcze przed powrotem mamy...
czwartek, 7 czerwca 2012
Dziewiaty
Chwyciłam ręką klamkę i pociągnęłam za nią. Otworzyły się drzwi. Było ciemno, co mnie baardzo zdziwiło. Weszłam z Loczkiem, a on zamykając drzwi trzasnął nimi jak nigdy. Wtedy w całym domu zapaliły się różne światła, lamy, lampeczki i wszystko co świecić się mogło. Jej.. jak zrobiło się jasno.
- Wszystkiego najlepszego ! - krzyknęli wszyscy
Z wrażenia, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Harry zaczął gadać.
- Mam nadzieję, że Ci się podoba. Zaprosiłem kilka tam osób, jedzenie zamówiłem, tort i takie tam...
- Dziękuję Wam za to wszystko, nie trzeba było - powiedziałam i uśmiechnęłam się .
- Dobra, na początku może Ci powiem kto tu w ogóle jest. - zaczął Niall - No więc jestem ja - uśmiechnął się szeroko, Lottie, Zayn, Louis, Liam, Danielle, Eleonor i Harry , no i Ty .
- Takie tam skromne przyjęcie wśród znajomych - powiedział Hazza przytulając się do mnie
- Tak, rzeczywiście skromne. - poruszałam brwiami.
Włączyliśmy muzykę, zaczęliśmy tańczyć, tańczyć dość szybko, więc momentami nie nadążałam.
Przyjęcie zapowiadało się super ! Zajebiści ludzie, dużo jedzenia, i co się potem dowiedziałam, impreza była tylko dla mnie i moich znajomych, zero rodziców w domu, imieniny dla rodziny, wyprawi mi mama kiedy indziej. Już wtedy byłam w ekstazie.
- Ej , DJ Malik, zapodaj jakiś fajny kawałek - krzyknęłam do Zayna, puszczając mu oczko.
Zrozumiał o co mi chodziło . Puścił coś wolnego, Harry podszedł do mnie, chwycił mnie za biodra, a ja go za szyję. Wtuleni w siebie, mamrotaliśmy sobie różne słowa do ucha. Kątem oka spoglądałam na Lott, tańczyła z Niallem, Lou z Ell, a Liam z Danielle, tylko Zayn stał w kącie, puszczając muzykę.
- Dobra koniec tego tulenia - warknął Malik , pograjmy w coś - dopowiedział
- A może w butelkę ? - krzyknął Lou, a Ell spojrzała na niego z pod byka.
- Louu, w butelkę ? Nieee. - powiedział Zayn
- A ja chcę, gramy, ale czekajcie, muszę po kogoś zadzwonić - wtrąciłam
W tym czasie wszyscy siedli w kółku, poszukali butelkę, a ja dryndnęłam do swojej kumpeli, wiedziałam, że podobał jej się Zayn, a że on nie ma na dziś pary, postanowiłam ich ze sobą sfatać.
- Emma ? - zapytałam
- Tak, o co chodzi ?
- Tu Scarlett, jesteś może teraz wolna ?
- Wolna w jakim sensie ? - zapytała
- W każdym tego słowa znaczeniu
- No to tak, jestem.
- O to super, możesz do mnie wpaść na imieniny ? Mam dla Ciebie niespodziankę- uradowana powiedziałam
- Ale nie mam dla Ciebie prezentu.
- Wystarczy, że będziesz u mnie za 5 min, masz blisko wbijaj.
- Okej, do zobaczenia.
Cała w skowronkach, poszłam do kółka, chcieli kręcić butelką.
- Ej, ej ej! STOP ! A zasady ? Na co gramy ? A tak w ogóle, to czekamy jeszcze na kogoś.
- Jej jej, jej jej , kogo, kogo, kogo ? - pytał wiercąc się Tomlinson
- Niespodziankę mam, dla naszego DJ`a
- Dla mnie ? - zapytał zdziwiony Malik
Dzwonek do drzwi.
- O, przyszła niespodziankaaa - krzyknęłam, i poszłam ją wpuścić
- Siema , dobrze że jesteś.
Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do pokoju gościnnego, gdzie mieliśmy grać.
- No to tak, wszyscy wstać, to jest Emma. - powiedziałam
- Hej! - przywitali się
- Cześć - nieśmiało powiedziała
- Może Ci ich przedstawię. Od lewej, Ja, Harry, Niall, Lott, Eleonor, Louis, Liam, Danielle, i Zayn - powiedziałam i puściłam jej oczko.
- No to siadaj i gramy. - mruknął Lou
- No okej, - powiedziała i usiadła koło mnie
- Gdzie tuu !! , Tam siadaj, ale już, Zobacz ile miejsca koło Malika!
- Dobra, już, każdy siedzi. Zasad nie ma. Trzeba zrobić wszystko to co będzie danej osobie zadane. Ja kręcę pierwszy - zapodał Niall
No super, bo na kogo by mogło wypaść jak nie na mnie.
- Hmm. prawda, czy wyzwanie ? - zapytał blondyn
- Wyzwanie - powiedziałam
- Dobra, Harry będziesz zazdrosny ?
- .. .. Nie, to tylko gra - coś mało przekonywująco to wydukał ..
- Okej w takim razie Scarlett, musisz się pocałować z Louisem.
Spojrzałam na niego robiąc wielkie oczy. Ale co, nie chciałam odpaść przy pierwszym pytaniu.
Weszłam z Tomlinsonem do szafy, zaczęliśmy. Potem była kolej na mnie, zakręciłam butelką, wypadło na Zayna. Tylko na to czekałam. Bez pytania prawda, czy wyzwanie, kazałam mu pocałować nowo poznaną mu Emmę. Zrobił to, co mnie bardzo zdziwiło. Oboje podeszli do tego zadania bez jakiegoś wiekszego zadowolenia. Emma była niską, piękną blondynką o kręconych włosach i brązowych wielkich oczach. Po chwili wrócili do kółka. Teraz kolej na DJ. Zakręcił
- Niall ! - hahaha, zaczął się śmiać
- Co ? - zapytał jak by nie wiedział, że to teraz na niego wypadło
- Prawda ? Czy Wyzwanie ? - zapytał Malik
- Prawda ...
- No dobra... Nandoooos czy Lottie ?
- Zayn, Ty świnio ! - powiedział wkurzony Nialler
- No co ? Chciałeś prawdę ? No to masz - uśmiechnął się dziko
- Lottie .
- Niallll, kręć . - powiedziałam.
Fajnie. Wypadło na Liama. Wybrał wyzwanie, więc kazaliśmy mu, aby zamienił sie rzeczami z Louiem. Potem kręcił każdy po kolei. Zadań było sporo. Między innymi Louis musiał obrać marchewki z zamkniętymi oczami, Eleonor zamieniła się kieckami z Danielle, każdy z każdym się przecałował, każdy był po ciekmu w szafie, inni zaś musili się rozebrać, dzownić pod nieznane numery, i mówić jakieś śmieszne rzeczy. Skończyło się na tym, że Harry biegał nago po moim domu, Louis szukał szelek i rozdawał każdemu swoje obrane marchewki, Zayn z Emmą siedzieli na kanapie rozmawiając o czymś, Nialler i Charlott jedli hot-dogi, Danielle uczyła Liama tańczyć, Elleonor biegała za Loczkiem z kocem, a ja, ja patrzałam jak demolują mi chałupę.
No w końcu. Malik wziął w łapę mikrofon i powiedział że teraz czas na prezenty.
- Scarllet, chodź tu, czaas na prezentyyy - wydarł się DJ
- Idę, idę .
Pierwszy podszedł Louis z Elleonor
- Tu masz, proszę. - podał mi karton
- Jejjj, Luii marchewki ... dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam
- Wiedziałem, że lubisz - zaśmiał się.
- A to dla Ciebie,tylko przymież - uśmiechnęła się
- Jejjj jaka śliczna sukienka ! Zaraz pójdę przymierzyć. Dziękuję.
Potem Danielle z Liamem
- Trzymaj do on nas - powiedzieli .
- Oooo . ŻÓŁW , dziękuję Liam - powiedziałam i przytliłam się do niego.
- To nie jakiś tam żółw, to Boris Junior
- A ode mnie, buty. - oznajmiła Daniell
- Dzięki Wam, super są te buty, i Borij też - przytuliłam się do nich
- Ehhh . BORIS JUNIOR ! - mocniej wypowiedział Liam
Kolej na Nialla i Lotter
- Scarlett, bo wiesz...mój prezent dopiero jedzie - wymamrotał, kołusząc się Horan
- Jedzie ? - zapytała zdziwiona
- Tak, jedzie jedzie. A ja mam dla Ciebie tą śliczną bluzkę z napisem " I ♥ HARRY "
- O jaaa. Lotterrr dzięki ! Jest śliczna
Po chwili podszedł do mnie Zayn, Zayn z Emmą.
- Na początku chcemy Ci powiedzieć, że Ci się dało.
- Ale, że co ?
- Weź nie udawaj. Wiesz o co chodzi - zaśmiała sie Emma, przytulając się do Malika
- Od nas dostaniesz fioletową kwiatową sukienkę - uśmiechnęli się
- Na serio ?! Ale śliczna , dzięki bardzo, i powodzenia ! - podziękowałam i przytulułam ich
Prezenty dostałam, śliczne. Nikt nie stał koło mnie, więc był to dobry moment dla Loczka.
- Wszystkiego najlepszego ! - powiedział i pocałował mnie w policzek. - Spełnienia marzeń...- dodał
- Ale moje marzenia już się spełniły, poznałam Was, 5 wspaniałych chłopaków, czego mi więcej ?
- Dobra, dobra, nie przesadzaj. A teraz zamknij oczy.
- Okej.
Zamknęłam oczy, Harry podszedł do mnie od tyłu i przytulił. Wyjął z kieszeni naszyjnik i założył mi go na szyję. Stanął przede mną i wyszeptał, że mnie kocha.
- Już możesz otworzyć. Podoba Ci się ? - zapytał
Spojrzałam na to cudeńko. To było imię. Harry. Srebny wisiorek i kolorowe literki.
- Jest śliczny ! - dziękuję - rzekłam i pocałowałam go.
- To dobrze - oznajmił i podał mi jeszcze swoją ulubioną bluzę
- Bluza ?! Też mogę ? Twoja, ale moja ulubiona - uśmiechnęłam się
- Możesz, to dla Ciebie.
- Jesteś najlepszy .
W tym czasie reszta siedziała w kuchni robiąc kanapki i przygotowując przekąski, a minutę potym , dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę ! - zerwał się nerwowo Niall, - Scarlett, Harry - siadać !
Podchodząc do drzwi, rozglądał się na wszystkie strony, czy nikt na niego nie patrzy. Widać było, że jest podjarany. Wyszedł na dwór. To była ta niespodzianka. Pewnie gadał z tą osobą. Po chwili otwarły się drzwi, wszedł Nialler z niespodzianką.
- Scarlett, mam niespodziankę dla Ciebie, chodź tuuu, albo chodźcie wszyscy
- Coo ?? To .. to, to, to jest ta niespodzianka ??
- Taak. - odpowiedział niepewnie Horan
- Ale super! Cześć Justin ! - przywitałm się i spadłam w jego ramiona
- Cześć, Ty jesteś Scarlett ? - spytał Bieber
- Tak, to ja. To jest Lottie i Emma - powiedziałam wskazując na nie palcami. - No a resztę to już pewnie znasz.
- No pewnie, że znam.
- No to dalej, wchodź i baw się, zaraz zamówię jakieś żarcie z Nandoos. - wtrącił blondyn
Nie wiedizeliśmy co robić. Każdy romansował w kątach i zajmował się czymś innym. Podeszłam do Justina, poprosić go, żeby coś zaśpiewał. Malik podał mu swój mikrofon, i zaczął.
Okazało się że i on umie się świetnie bawić. Wszedł na stół, i zaczął śpiewać, rzucając przy tym w nas popcornem. Spytał mnie jaką jego piosenkę lubię najbardziej, więc pwoiedziałam, że chciałabym żeby zaśpiewał All around the world, Die in your arms i Boyfriend. Jaa... co za głos! On wymiata.
Może i było więcej śmiania niż śpiewania, ale było super. Potem do Jusa dołączyli chłopacy. Razem zaśpiewali kilka piosenek, a my tańczyłyśmy. Zrobiło się późno i Bieber musiał już wracać, bo jutro rano ma nagrania do płyty believe.
- Niestety, ale ja już muszę się zerwać ... - powiedział Biebs
- Szkoda, spadnij jeszcze kiedyś - powiedziałam
- Na 100 % ! , aaa. bym zapomniał, mam prezent dla Ciebie. - powiedział wyjmując z kieszeni bilet VIP na jego koncert.
- No chyba żartujesz ! Serio ? To dla mnie ?
- No tak, za miesiąc będę tu grał, wpadnij, i zabierz przyjaciół, masz bilet Super Vip, możesz zabrać aż 10 osób - uśmiechnął się
- Dziękuję, będę na pewnio - odparłam i poruszłam brawiami
- Dzięki za zaproszenie, pa.
- Paaaa - odpowiedzieli wszysycy razem
- Niallerr - dziękii - podbiegłam do niego i go przytuliłam
- Nie ma za co. Wiedziałem, że go lubisz, to go zaprosiłem.
- To, co ? Oglądamy coś ? - zapytał Liam.
- Może Toy Strory ?- zaśmiał się Lou, a Payne zmierzył go wzrokiem. - Dobraa, spokojnie, żartowałem.
- Ja mam, fajną romantyczną komedię, zaraz przyniosę - powiedziałam.
Ell z Daniell wzięły chipsy na stół, szklanki i colę, a ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju po film. Wzięłam go i szybko zbiegłam po schodach do znajomych.
- Maam, maam , mam - wydarłam się.
- No super - powiedział Loczek, i wciągnął mnie na łóżko.
- Czekajj, może włącze najpierw, co ?
Włączyłam komedię i usiadłam na łóżku, jak reszta. Lotter siedziała wtulona w Nialla, Daniell w Liama, Lou z Eleonor, Zayn z Emmę, a ja, ja w Stylesa. Horan z Loczkiem śmiali się prawie z każdego słowa, tak głośno, że nic nie słyszeliśmy.
- Harry, no ! Cicho . ! - krzyknęłam, my tu próbujemy oglądać, tak !?
- Dobraa, już będę cicho.
- Wiecie co ? I tak nikt nie ogląda, może rozejdziemy się do pokoi i tam każdy będzie sam na sam z drugą osobą, co ? - zapytałam
- Jestem za. - powiedział Harry
- Ja też - dodał Zayn
- I ja - odparł Niall
- No to my też - rzekł Liam z Louisem
- No to super, ja z Harrym idziemy do mnie do pokoju. Liam z Daniell, mogą iść do pokoju moich rodziców, Louis i Ell do pokoju gościnnego po prawej od mojego pokoju, Zayn z Emmą do gościnnego po lewej, a Emma z Niallem tu. Na dole, bo jest blisko lodówka.
- Yeaa - wydarł się Horan
- Wszystkim pasuje ? To do pokoi.
Wzięłam Hazzę za rękę i poszliśmy. Usiedliśmy na łóżku, nie no.. położyliśmy się na nim i rozmawialiśmy. Fajnie jest tak poleżeć koło siebie i nic nie robić.
- Harryy ..
- No ?
- Ja tak nie mogę, za cicho jest. Niech tu wszyscy przyjdą..
- Nie chce mi się po nich przyjść.
- No to zadzwoń po nich, niech tu przyjdą.
- A po co ? Co będziemy robić ?
- A może pobramy w butelkę ? Na rozbieranego.
- Chcesz ?
- A pograłabym..
- No to dzownię..
Jak powiedział,tak zrobił, nie liczyłam na to, że przyjdą wszyscy.. jednak. Nie minęło nawet 5 minut, a wszyscy byli już u nas i siedzieli w kółku na podłodze, no prawie wszyscy, bo Lotter z Niallem musieli przecierz wziąć jakieś picie i żarcie. No w końcu. Weszli do pokoju.
- No nareszciee !
- No to słuchajcie w co gramy ?
- Jestem hardkorem, pograjmy w grę kto najdłużej będzie się całował. Podejmiecie się tego wyzwania ?
- Ahahaha, Louis, Ty jak coś walniesz.. - zaczęła Eleonor
- Nie no, czemu nie... - powiedział Niall
- No właśnie ! - wtrącił Zayn, a Emma spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami, uśmiechając się
- No dobraaaa - mówiłam przeciągając.. - Jak chcecie. Ale jaka jest nagroda ?
- yyy. . . Para, która wygra, dostanie od reszty bilety na romantyczną kolację, i bilety do kina - zaczęła Danielle
- No dobra, gotowi ? Do startuuu START - krzyknęłam i wzięliśmy się do roboty.
Chwyciłam Loczka za głowę i zaczęliśmy. Kątem oka spoglądałam na pozostałych, Ell z Lou siedzieli na przeciwko siebie, Niall z Lotter stali, Emma siedziała na Zaynie, Liam z Danielle byli w siebie wtuleni a ja z Harrym jak za pierwszym razem, czyli ja siedziałam na parapecie, a on stał blisko mnie. Dzięki temu widziałam wszystkich i wszystko baardzo dokładnie. Na początku myślałam, że pierwsi odpadną Zayn i Emma, ale myliłam się. Najpierw poddali się Liam z Danielle, potem padł Louis i Ell, a tuż za nimi poddałam się ja z Hazzą, chciałam by to właśnie razem i Lotter z Niallem i Emma z Zaynem mieli razem pierwsze miejsca, obydwie pary były ze sobą od niedawna, dlatego to właśnie im należały się nagrody.
- Helołł Emma, Lotter, Zayn, Niall, słuchajcie. Zostaliście tylko Wy. Postanowiliśmy że damy wam egzekwo pierwsze miejsce - oznajmiłam , Możecie już przestać, wygraliście, wytrzymaliście ponad pół godziny.
- Niee no, pokłony, jestem dumny z Was - zaczął gratulować Louu
- Dzięki miszczu - podszedł do Louiego Malik
- Fajnie było ? - zapytała Eleonor
- Zajee.. Super było - powiedziała Lotter
- No nie powiem, źle mi nie było - dodała Emma.
- No to co teraz ? Gramy ?
- No , dawać butelkę. Ale najpierw Wam przedstawię zasady. Butelką kręci każdy po kolei. Ten kto straci wszystkie ubrania, musi wracać do pokoju. Bez nich, oddamy je rano. - wyjaśnił Hazza
- No dobra, ale to my jesteśmy u Was w pokoju, co jeśli to pierwszy odpadniesz Ty ? To gdzie wtedy idesz ? - dopytywała się Emma
- Szprytna jesteś . Wtedy ja , albo Scarlett idziemy na dół do salonu i czekamy aż skończy się gra.
- Do to do robotyy. Ja kręcę pierwsza - zaczęła Danielle
Grało się nam w najlepsze, wszysycy świetnie się bawiliśmy słuchając musyki i kręcąc butelką.
Ten dreszczyk adrenaliny, na kogo wypadnie ? Było świetnie do póki ktoś nie musiał wyjść. Wypadło na Lotter, biedna mojaa.. musiała zdjąć drugą skarpetkę i wyjść. Poszła do swojego pokoju.
Tuż za nią bokserki przyszło zdjąć i chociaż byście się nie spodziewali - Liamowi. Z miną pogadry opóścił pokój. Niall śmiał się w niebogłosy z Payna, pierwszy chłopak, który odpadł. Nie przyszło mu nic z tego dobrego, dlatego tuż za nim z pokoju wygoniliśmy Horana, zdjął bluzkę i wybiegł do Charlott. Aż strach pomyśleć co sie tam działo. Po wyjściu blondyna kręciłam ja. Ja to mam szczęście. Wylosowałam sama siebie, zdjęłam swoją za dużą bluzkę i udałam się na dół, tak gdzie był już Niall i Lotter. W spokoju siedzieli i oglądali telewizję. Jedyne to do mnie zdziwiło to to, że spokojnie siedzieli i oglądali telewizję, jedząc popcorn. W pokoju zostali tylko Harry, Louis, Eleonor, Danielle, Zayn i Emma. No i już nie wiedziałam co się tam dzieje. Słyszałam tylko dzikie wrzaski Louisa, jak wybiegał z pokoju. Tuż za nim wyszła Danielle i poszla do Liama. W środku zostła Emma, Eleonor, Harry i Zayn. Zacięta walka. Chwila ciszy. Otwarły się drzwi. Wyszła Eleonor, a za nią Zayn. W środku były już tylko dwie osoby, a mianowicie Emma i Harry.
Kto wyjdzie ? Kto wygra ? Kto przegra ? Ufff. Z pokoju wyszła Emma, Harold uratował honor.
Po chwili z pokoju wyłonił się nagi Loczek wołając wszystkich pod drzwi.
- W związku iż wygrałem wszech grę, do pokoju zapraszam swoją współlokatorkę - Scarlett.
Reszcie przypominam, że mam wasze ciuchy, których Wam teraz nie oddam, przypominam także, że dobiega godzina 7 rano, a mama Scarll wraca około 18 z pracy. Dobranoc i życzę sił na sprzątanie tego całego syfu. Baj. - kozacko wygłosił mowę Harry, głupio się śmiejąc.
- Harry, ale daj mi chociaż piżamę, zimno mi.
- Nie, przegrałaś. Nie dam.
- Ale ja proszę... weź rozdaj mi te ciuchy .
- No ale oni przegrali...
- Ale ja Cię proszę...
- A jak bardzo ?
- Bardzo bardzo...
- Pokaż jak.
Podeszłam do niego i pocałowałam go.
- Tak mocno. Wystarszy taka moc ?
- Nie będę wybredny. Daj im te ciuchy
Wzięłam w ręce wszyskie rzeczy i wyrzuciłam pod nasze drzwi.
- Ej ludzie ! kumulacja ! rozdaję ciuuuuuuuuuchy - wydarłam się
O rzeczy to się prawie zabijali. Każdy wziął swoje i rozeszli się do pokoi, wskoczyłam do łóżka, i zasnęłam nie zamieniając z Harrym ani słowa.
- Wszystkiego najlepszego ! - krzyknęli wszyscy
Z wrażenia, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Harry zaczął gadać.
- Mam nadzieję, że Ci się podoba. Zaprosiłem kilka tam osób, jedzenie zamówiłem, tort i takie tam...
- Dziękuję Wam za to wszystko, nie trzeba było - powiedziałam i uśmiechnęłam się .
- Dobra, na początku może Ci powiem kto tu w ogóle jest. - zaczął Niall - No więc jestem ja - uśmiechnął się szeroko, Lottie, Zayn, Louis, Liam, Danielle, Eleonor i Harry , no i Ty .
- Takie tam skromne przyjęcie wśród znajomych - powiedział Hazza przytulając się do mnie
- Tak, rzeczywiście skromne. - poruszałam brwiami.
Włączyliśmy muzykę, zaczęliśmy tańczyć, tańczyć dość szybko, więc momentami nie nadążałam.
Przyjęcie zapowiadało się super ! Zajebiści ludzie, dużo jedzenia, i co się potem dowiedziałam, impreza była tylko dla mnie i moich znajomych, zero rodziców w domu, imieniny dla rodziny, wyprawi mi mama kiedy indziej. Już wtedy byłam w ekstazie.
- Ej , DJ Malik, zapodaj jakiś fajny kawałek - krzyknęłam do Zayna, puszczając mu oczko.
Zrozumiał o co mi chodziło . Puścił coś wolnego, Harry podszedł do mnie, chwycił mnie za biodra, a ja go za szyję. Wtuleni w siebie, mamrotaliśmy sobie różne słowa do ucha. Kątem oka spoglądałam na Lott, tańczyła z Niallem, Lou z Ell, a Liam z Danielle, tylko Zayn stał w kącie, puszczając muzykę.
- Dobra koniec tego tulenia - warknął Malik , pograjmy w coś - dopowiedział
- A może w butelkę ? - krzyknął Lou, a Ell spojrzała na niego z pod byka.
- Louu, w butelkę ? Nieee. - powiedział Zayn
- A ja chcę, gramy, ale czekajcie, muszę po kogoś zadzwonić - wtrąciłam
W tym czasie wszyscy siedli w kółku, poszukali butelkę, a ja dryndnęłam do swojej kumpeli, wiedziałam, że podobał jej się Zayn, a że on nie ma na dziś pary, postanowiłam ich ze sobą sfatać.
- Emma ? - zapytałam
- Tak, o co chodzi ?
- Tu Scarlett, jesteś może teraz wolna ?
- Wolna w jakim sensie ? - zapytała
- W każdym tego słowa znaczeniu
- No to tak, jestem.
- O to super, możesz do mnie wpaść na imieniny ? Mam dla Ciebie niespodziankę- uradowana powiedziałam
- Ale nie mam dla Ciebie prezentu.
- Wystarczy, że będziesz u mnie za 5 min, masz blisko wbijaj.
- Okej, do zobaczenia.
Cała w skowronkach, poszłam do kółka, chcieli kręcić butelką.
- Ej, ej ej! STOP ! A zasady ? Na co gramy ? A tak w ogóle, to czekamy jeszcze na kogoś.
- Jej jej, jej jej , kogo, kogo, kogo ? - pytał wiercąc się Tomlinson
- Niespodziankę mam, dla naszego DJ`a
- Dla mnie ? - zapytał zdziwiony Malik
Dzwonek do drzwi.
- O, przyszła niespodziankaaa - krzyknęłam, i poszłam ją wpuścić
- Siema , dobrze że jesteś.
Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do pokoju gościnnego, gdzie mieliśmy grać.
- No to tak, wszyscy wstać, to jest Emma. - powiedziałam
- Hej! - przywitali się
- Cześć - nieśmiało powiedziała
- Może Ci ich przedstawię. Od lewej, Ja, Harry, Niall, Lott, Eleonor, Louis, Liam, Danielle, i Zayn - powiedziałam i puściłam jej oczko.
- No to siadaj i gramy. - mruknął Lou
- No okej, - powiedziała i usiadła koło mnie
- Gdzie tuu !! , Tam siadaj, ale już, Zobacz ile miejsca koło Malika!
- Dobra, już, każdy siedzi. Zasad nie ma. Trzeba zrobić wszystko to co będzie danej osobie zadane. Ja kręcę pierwszy - zapodał Niall
No super, bo na kogo by mogło wypaść jak nie na mnie.
- Hmm. prawda, czy wyzwanie ? - zapytał blondyn
- Wyzwanie - powiedziałam
- Dobra, Harry będziesz zazdrosny ?
- .. .. Nie, to tylko gra - coś mało przekonywująco to wydukał ..
- Okej w takim razie Scarlett, musisz się pocałować z Louisem.
Spojrzałam na niego robiąc wielkie oczy. Ale co, nie chciałam odpaść przy pierwszym pytaniu.
Weszłam z Tomlinsonem do szafy, zaczęliśmy. Potem była kolej na mnie, zakręciłam butelką, wypadło na Zayna. Tylko na to czekałam. Bez pytania prawda, czy wyzwanie, kazałam mu pocałować nowo poznaną mu Emmę. Zrobił to, co mnie bardzo zdziwiło. Oboje podeszli do tego zadania bez jakiegoś wiekszego zadowolenia. Emma była niską, piękną blondynką o kręconych włosach i brązowych wielkich oczach. Po chwili wrócili do kółka. Teraz kolej na DJ. Zakręcił
- Niall ! - hahaha, zaczął się śmiać
- Co ? - zapytał jak by nie wiedział, że to teraz na niego wypadło
- Prawda ? Czy Wyzwanie ? - zapytał Malik
- Prawda ...
- No dobra... Nandoooos czy Lottie ?
- Zayn, Ty świnio ! - powiedział wkurzony Nialler
- No co ? Chciałeś prawdę ? No to masz - uśmiechnął się dziko
- Lottie .
- Niallll, kręć . - powiedziałam.
Fajnie. Wypadło na Liama. Wybrał wyzwanie, więc kazaliśmy mu, aby zamienił sie rzeczami z Louiem. Potem kręcił każdy po kolei. Zadań było sporo. Między innymi Louis musiał obrać marchewki z zamkniętymi oczami, Eleonor zamieniła się kieckami z Danielle, każdy z każdym się przecałował, każdy był po ciekmu w szafie, inni zaś musili się rozebrać, dzownić pod nieznane numery, i mówić jakieś śmieszne rzeczy. Skończyło się na tym, że Harry biegał nago po moim domu, Louis szukał szelek i rozdawał każdemu swoje obrane marchewki, Zayn z Emmą siedzieli na kanapie rozmawiając o czymś, Nialler i Charlott jedli hot-dogi, Danielle uczyła Liama tańczyć, Elleonor biegała za Loczkiem z kocem, a ja, ja patrzałam jak demolują mi chałupę.
No w końcu. Malik wziął w łapę mikrofon i powiedział że teraz czas na prezenty.
- Scarllet, chodź tu, czaas na prezentyyy - wydarł się DJ
- Idę, idę .
Pierwszy podszedł Louis z Elleonor
- Tu masz, proszę. - podał mi karton
- Jejjj, Luii marchewki ... dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam
- Wiedziałem, że lubisz - zaśmiał się.
- A to dla Ciebie,tylko przymież - uśmiechnęła się
- Jejjj jaka śliczna sukienka ! Zaraz pójdę przymierzyć. Dziękuję.
Potem Danielle z Liamem
- Trzymaj do on nas - powiedzieli .
- Oooo . ŻÓŁW , dziękuję Liam - powiedziałam i przytliłam się do niego.
- To nie jakiś tam żółw, to Boris Junior
- A ode mnie, buty. - oznajmiła Daniell
- Dzięki Wam, super są te buty, i Borij też - przytuliłam się do nich
- Ehhh . BORIS JUNIOR ! - mocniej wypowiedział Liam
Kolej na Nialla i Lotter
- Scarlett, bo wiesz...mój prezent dopiero jedzie - wymamrotał, kołusząc się Horan
- Jedzie ? - zapytała zdziwiona
- Tak, jedzie jedzie. A ja mam dla Ciebie tą śliczną bluzkę z napisem " I ♥ HARRY "
- O jaaa. Lotterrr dzięki ! Jest śliczna
Po chwili podszedł do mnie Zayn, Zayn z Emmą.
- Na początku chcemy Ci powiedzieć, że Ci się dało.
- Ale, że co ?
- Weź nie udawaj. Wiesz o co chodzi - zaśmiała sie Emma, przytulając się do Malika
- Od nas dostaniesz fioletową kwiatową sukienkę - uśmiechnęli się
- Na serio ?! Ale śliczna , dzięki bardzo, i powodzenia ! - podziękowałam i przytulułam ich
Prezenty dostałam, śliczne. Nikt nie stał koło mnie, więc był to dobry moment dla Loczka.
- Wszystkiego najlepszego ! - powiedział i pocałował mnie w policzek. - Spełnienia marzeń...- dodał
- Ale moje marzenia już się spełniły, poznałam Was, 5 wspaniałych chłopaków, czego mi więcej ?
- Dobra, dobra, nie przesadzaj. A teraz zamknij oczy.
- Okej.
Zamknęłam oczy, Harry podszedł do mnie od tyłu i przytulił. Wyjął z kieszeni naszyjnik i założył mi go na szyję. Stanął przede mną i wyszeptał, że mnie kocha.
- Już możesz otworzyć. Podoba Ci się ? - zapytał
Spojrzałam na to cudeńko. To było imię. Harry. Srebny wisiorek i kolorowe literki.
- Jest śliczny ! - dziękuję - rzekłam i pocałowałam go.
- To dobrze - oznajmił i podał mi jeszcze swoją ulubioną bluzę
- Bluza ?! Też mogę ? Twoja, ale moja ulubiona - uśmiechnęłam się
- Możesz, to dla Ciebie.
- Jesteś najlepszy .
W tym czasie reszta siedziała w kuchni robiąc kanapki i przygotowując przekąski, a minutę potym , dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę ! - zerwał się nerwowo Niall, - Scarlett, Harry - siadać !
Podchodząc do drzwi, rozglądał się na wszystkie strony, czy nikt na niego nie patrzy. Widać było, że jest podjarany. Wyszedł na dwór. To była ta niespodzianka. Pewnie gadał z tą osobą. Po chwili otwarły się drzwi, wszedł Nialler z niespodzianką.
- Scarlett, mam niespodziankę dla Ciebie, chodź tuuu, albo chodźcie wszyscy
- Coo ?? To .. to, to, to jest ta niespodzianka ??
- Taak. - odpowiedział niepewnie Horan
- Ale super! Cześć Justin ! - przywitałm się i spadłam w jego ramiona
- Cześć, Ty jesteś Scarlett ? - spytał Bieber
- Tak, to ja. To jest Lottie i Emma - powiedziałam wskazując na nie palcami. - No a resztę to już pewnie znasz.
- No pewnie, że znam.
- No to dalej, wchodź i baw się, zaraz zamówię jakieś żarcie z Nandoos. - wtrącił blondyn
Nie wiedizeliśmy co robić. Każdy romansował w kątach i zajmował się czymś innym. Podeszłam do Justina, poprosić go, żeby coś zaśpiewał. Malik podał mu swój mikrofon, i zaczął.
Okazało się że i on umie się świetnie bawić. Wszedł na stół, i zaczął śpiewać, rzucając przy tym w nas popcornem. Spytał mnie jaką jego piosenkę lubię najbardziej, więc pwoiedziałam, że chciałabym żeby zaśpiewał All around the world, Die in your arms i Boyfriend. Jaa... co za głos! On wymiata.
Może i było więcej śmiania niż śpiewania, ale było super. Potem do Jusa dołączyli chłopacy. Razem zaśpiewali kilka piosenek, a my tańczyłyśmy. Zrobiło się późno i Bieber musiał już wracać, bo jutro rano ma nagrania do płyty believe.
- Niestety, ale ja już muszę się zerwać ... - powiedział Biebs
- Szkoda, spadnij jeszcze kiedyś - powiedziałam
- Na 100 % ! , aaa. bym zapomniał, mam prezent dla Ciebie. - powiedział wyjmując z kieszeni bilet VIP na jego koncert.
- No chyba żartujesz ! Serio ? To dla mnie ?
- No tak, za miesiąc będę tu grał, wpadnij, i zabierz przyjaciół, masz bilet Super Vip, możesz zabrać aż 10 osób - uśmiechnął się
- Dziękuję, będę na pewnio - odparłam i poruszłam brawiami
- Dzięki za zaproszenie, pa.
- Paaaa - odpowiedzieli wszysycy razem
- Niallerr - dziękii - podbiegłam do niego i go przytuliłam
- Nie ma za co. Wiedziałem, że go lubisz, to go zaprosiłem.
- To, co ? Oglądamy coś ? - zapytał Liam.
- Może Toy Strory ?- zaśmiał się Lou, a Payne zmierzył go wzrokiem. - Dobraa, spokojnie, żartowałem.
- Ja mam, fajną romantyczną komedię, zaraz przyniosę - powiedziałam.
Ell z Daniell wzięły chipsy na stół, szklanki i colę, a ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju po film. Wzięłam go i szybko zbiegłam po schodach do znajomych.
- Maam, maam , mam - wydarłam się.
- No super - powiedział Loczek, i wciągnął mnie na łóżko.
- Czekajj, może włącze najpierw, co ?
Włączyłam komedię i usiadłam na łóżku, jak reszta. Lotter siedziała wtulona w Nialla, Daniell w Liama, Lou z Eleonor, Zayn z Emmę, a ja, ja w Stylesa. Horan z Loczkiem śmiali się prawie z każdego słowa, tak głośno, że nic nie słyszeliśmy.
- Harry, no ! Cicho . ! - krzyknęłam, my tu próbujemy oglądać, tak !?
- Dobraa, już będę cicho.
- Wiecie co ? I tak nikt nie ogląda, może rozejdziemy się do pokoi i tam każdy będzie sam na sam z drugą osobą, co ? - zapytałam
- Jestem za. - powiedział Harry
- Ja też - dodał Zayn
- I ja - odparł Niall
- No to my też - rzekł Liam z Louisem
- No to super, ja z Harrym idziemy do mnie do pokoju. Liam z Daniell, mogą iść do pokoju moich rodziców, Louis i Ell do pokoju gościnnego po prawej od mojego pokoju, Zayn z Emmą do gościnnego po lewej, a Emma z Niallem tu. Na dole, bo jest blisko lodówka.
- Yeaa - wydarł się Horan
- Wszystkim pasuje ? To do pokoi.
Wzięłam Hazzę za rękę i poszliśmy. Usiedliśmy na łóżku, nie no.. położyliśmy się na nim i rozmawialiśmy. Fajnie jest tak poleżeć koło siebie i nic nie robić.
- Harryy ..
- No ?
- Ja tak nie mogę, za cicho jest. Niech tu wszyscy przyjdą..
- Nie chce mi się po nich przyjść.
- No to zadzwoń po nich, niech tu przyjdą.
- A po co ? Co będziemy robić ?
- A może pobramy w butelkę ? Na rozbieranego.
- Chcesz ?
- A pograłabym..
- No to dzownię..
Jak powiedział,tak zrobił, nie liczyłam na to, że przyjdą wszyscy.. jednak. Nie minęło nawet 5 minut, a wszyscy byli już u nas i siedzieli w kółku na podłodze, no prawie wszyscy, bo Lotter z Niallem musieli przecierz wziąć jakieś picie i żarcie. No w końcu. Weszli do pokoju.
- No nareszciee !
- No to słuchajcie w co gramy ?
- Jestem hardkorem, pograjmy w grę kto najdłużej będzie się całował. Podejmiecie się tego wyzwania ?
- Ahahaha, Louis, Ty jak coś walniesz.. - zaczęła Eleonor
- Nie no, czemu nie... - powiedział Niall
- No właśnie ! - wtrącił Zayn, a Emma spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami, uśmiechając się
- No dobraaaa - mówiłam przeciągając.. - Jak chcecie. Ale jaka jest nagroda ?
- yyy. . . Para, która wygra, dostanie od reszty bilety na romantyczną kolację, i bilety do kina - zaczęła Danielle
- No dobra, gotowi ? Do startuuu START - krzyknęłam i wzięliśmy się do roboty.
Chwyciłam Loczka za głowę i zaczęliśmy. Kątem oka spoglądałam na pozostałych, Ell z Lou siedzieli na przeciwko siebie, Niall z Lotter stali, Emma siedziała na Zaynie, Liam z Danielle byli w siebie wtuleni a ja z Harrym jak za pierwszym razem, czyli ja siedziałam na parapecie, a on stał blisko mnie. Dzięki temu widziałam wszystkich i wszystko baardzo dokładnie. Na początku myślałam, że pierwsi odpadną Zayn i Emma, ale myliłam się. Najpierw poddali się Liam z Danielle, potem padł Louis i Ell, a tuż za nimi poddałam się ja z Hazzą, chciałam by to właśnie razem i Lotter z Niallem i Emma z Zaynem mieli razem pierwsze miejsca, obydwie pary były ze sobą od niedawna, dlatego to właśnie im należały się nagrody.
- Helołł Emma, Lotter, Zayn, Niall, słuchajcie. Zostaliście tylko Wy. Postanowiliśmy że damy wam egzekwo pierwsze miejsce - oznajmiłam , Możecie już przestać, wygraliście, wytrzymaliście ponad pół godziny.
- Niee no, pokłony, jestem dumny z Was - zaczął gratulować Louu
- Dzięki miszczu - podszedł do Louiego Malik
- Fajnie było ? - zapytała Eleonor
- Zajee.. Super było - powiedziała Lotter
- No nie powiem, źle mi nie było - dodała Emma.
- No to co teraz ? Gramy ?
- No , dawać butelkę. Ale najpierw Wam przedstawię zasady. Butelką kręci każdy po kolei. Ten kto straci wszystkie ubrania, musi wracać do pokoju. Bez nich, oddamy je rano. - wyjaśnił Hazza
- No dobra, ale to my jesteśmy u Was w pokoju, co jeśli to pierwszy odpadniesz Ty ? To gdzie wtedy idesz ? - dopytywała się Emma
- Szprytna jesteś . Wtedy ja , albo Scarlett idziemy na dół do salonu i czekamy aż skończy się gra.
- Do to do robotyy. Ja kręcę pierwsza - zaczęła Danielle
Grało się nam w najlepsze, wszysycy świetnie się bawiliśmy słuchając musyki i kręcąc butelką.
Ten dreszczyk adrenaliny, na kogo wypadnie ? Było świetnie do póki ktoś nie musiał wyjść. Wypadło na Lotter, biedna mojaa.. musiała zdjąć drugą skarpetkę i wyjść. Poszła do swojego pokoju.
Tuż za nią bokserki przyszło zdjąć i chociaż byście się nie spodziewali - Liamowi. Z miną pogadry opóścił pokój. Niall śmiał się w niebogłosy z Payna, pierwszy chłopak, który odpadł. Nie przyszło mu nic z tego dobrego, dlatego tuż za nim z pokoju wygoniliśmy Horana, zdjął bluzkę i wybiegł do Charlott. Aż strach pomyśleć co sie tam działo. Po wyjściu blondyna kręciłam ja. Ja to mam szczęście. Wylosowałam sama siebie, zdjęłam swoją za dużą bluzkę i udałam się na dół, tak gdzie był już Niall i Lotter. W spokoju siedzieli i oglądali telewizję. Jedyne to do mnie zdziwiło to to, że spokojnie siedzieli i oglądali telewizję, jedząc popcorn. W pokoju zostali tylko Harry, Louis, Eleonor, Danielle, Zayn i Emma. No i już nie wiedziałam co się tam dzieje. Słyszałam tylko dzikie wrzaski Louisa, jak wybiegał z pokoju. Tuż za nim wyszła Danielle i poszla do Liama. W środku zostła Emma, Eleonor, Harry i Zayn. Zacięta walka. Chwila ciszy. Otwarły się drzwi. Wyszła Eleonor, a za nią Zayn. W środku były już tylko dwie osoby, a mianowicie Emma i Harry.
Kto wyjdzie ? Kto wygra ? Kto przegra ? Ufff. Z pokoju wyszła Emma, Harold uratował honor.
Po chwili z pokoju wyłonił się nagi Loczek wołając wszystkich pod drzwi.
- W związku iż wygrałem wszech grę, do pokoju zapraszam swoją współlokatorkę - Scarlett.
Reszcie przypominam, że mam wasze ciuchy, których Wam teraz nie oddam, przypominam także, że dobiega godzina 7 rano, a mama Scarll wraca około 18 z pracy. Dobranoc i życzę sił na sprzątanie tego całego syfu. Baj. - kozacko wygłosił mowę Harry, głupio się śmiejąc.
- Harry, ale daj mi chociaż piżamę, zimno mi.
- Nie, przegrałaś. Nie dam.
- Ale ja proszę... weź rozdaj mi te ciuchy .
- No ale oni przegrali...
- Ale ja Cię proszę...
- A jak bardzo ?
- Bardzo bardzo...
- Pokaż jak.
Podeszłam do niego i pocałowałam go.
- Tak mocno. Wystarszy taka moc ?
- Nie będę wybredny. Daj im te ciuchy
Wzięłam w ręce wszyskie rzeczy i wyrzuciłam pod nasze drzwi.
- Ej ludzie ! kumulacja ! rozdaję ciuuuuuuuuuchy - wydarłam się
O rzeczy to się prawie zabijali. Każdy wziął swoje i rozeszli się do pokoi, wskoczyłam do łóżka, i zasnęłam nie zamieniając z Harrym ani słowa.
wtorek, 29 maja 2012
Osmy
Spałam, a Harry całował moje bezwładne usta. Poczułam, że mnie dotyka. Obudziłam się, lecz nie otworzyłam oczu, byłam przekonana że to Loczek. Jego język latał po moim podniebieniu. Podobało mi się, więc lekko się uśmiechnęłam, chyba to poczuł., bo przestał mnie całować. Wkurzona otworzyłam oczy. Szok. Wkurwienie.
- Pojebało Cię ?! Co Ty odpierdalasz ?!?!!! - krzyknęłam
- Przepraszam, ja...- chyba pojechałam za ostro, nie chciał dokończyć tego co zaczął gadać.
- Nie, to ja przepraszam. Ale po co to zrobiłeś ? No po co ?!
- Jaa,.. ja nie wiem. - cicho wymamrotał .
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Scarlett, kocham Cię - czule powiedział
- Aleee...- i już nie mogłam dokończyć, bo złożył ciepły pocałunek na moich ustach. Całował jak Hazza. Mocno i z uczuciem.
- Lubię Cię, ale ja jestem z Harrym, zrozum to Zayn.. - oderwałam się od niego.
- Tak, wiem. Żałuję, że to nie ja jestem teraz właśnie nim. Ty jesteś super, taka inna...
- Inna ? - przerwałam mu.
- Tak, inna, ale tak pozytywnie, czyli jesteś taka... taka wyjątkowa .
- Zayn to miłe, co o mnie mówisz, ale jestem z Loczkiem szczęśliwa.
- Rozumiem to, ale jak tylko będziesz miała wolną chwilę, to dzwoń, pisz. Nie mam na razie nikogo. Brakuje mi nawet zwykłego przytulenia, szlak mnie trafia, jak widzę, że całujesz się ze Stylesem. Choć tego nie okazuje to tak na prawdę gdzieś w środku boli. - mówił ze łzami w oczach
Podeszłam do niego i delikatne go przytuliłam. Zrobiło mi się go żal. Wtuleni w siebie, zaczęłam rozmowę.
- Ale czego Ty oczekujesz ? Że zerwę z Harrym ? Tego chcesz ?
- Nie zrozum mnie źle, ale tak.
- Wiesz, co Zayn.. Ale ja nie chcę być z Tobą. Jestem z Twoim przyjacielem, albo to zaakceptujesz albo nie.
- Jestem aż tak nie wiem, brzydki ? dziwny ? a może to dlatego że palę ? - dopytywał się..
- Malik, wiesz że nie o to tu chodzi! - krzyknęłam
- No a o co ?! - zapytał i oderwał się ode mnie, po czym usiadł na łóżku.
- Jesteś śliczny, masz słodki uśmiech, nie przeszkadza mi to że palisz, ale nie zerwę z Loczkiem.
- Dobrze, rozumiem.. - obojętnie odpowiedział
- No właśnie chyba nie rozumiesz. - odparłam i usiadłam obok niego.
- Rozumiem bardzo dobrze.
- Poczekaj, wytłumaczę Ci to . Czy gdybyś był z dziewczyną pół roku, byli byście baardzo szczęśliwi, było by wam dobrze ze sobą, to zerwał byś z nią tylko dlatego, że jej najlepsza koleżanka chciała by być z Tobą ?
- A więc to tak Ty widzisz tą całą sprawę ? - zapytał
- A jak mam wiedzieć ? No odpowiedz mi. Zerwałbyś ?
- ... No nie, nie zerwałbym
- Teraz mnie już rozumiesz ?
- Tak,... Scarlett ?
- Nom ?
- Przepraszam.
- Spoko, a tak w ogóle to która godzina ? - zapytałam
- 7:05 - odpowiedział
- Co ? To gdzie jest Harry? Miał być, gdzie on jest , zasypiał przy mnie, miał mnie odwieźć do budy. Zayn, może idź już, co ? Ja się ubiorę i pojadę autobusem do szkoły.
- AUTOBUSEM ?!!! - krzyknął . Jak Harry nie może, to ja Cię odwiozę.
- Dziękuję Zayn .
Tak jak mówił, odwiózł mnie. Do Loczka nie mogłam się dodzwonić. Nie wiedziałam co się dzieje.
Zayn otworzył mi drzwi, i pocałował mnie w policzek. Nie obeszło się bez głupich spojrzeń i komentarzy.
Przesiedziałam w szkole sześć godzin i miałam już dość. Dzwoniłam do Harryego, ale nie odbierał. Postanowiłam, że jeśli ona ma na mnie focha, to i ja będę miała na niego. Wykręciłam numer do Malika ale i to nie pomogło, nic, cisza. Nie odbierał.
No co, autobus żaden nie jechał, nie miałam innego wyjścia niż dzwonić po Liama.
- Tak ? - odezwał się Liam, a ja cała uradowana zaczęłam piszczeć ze szczęścia
- No w końcu ktoś raczył odebrać, mam małą prośbę, mógłbyś mnie podwieźć do domu? - zapytałam z nadzieją
- Hmm... no nie bardzo, a gdzie teraz jesteś?
- No przy szkole, dzwoniłam do Hazzay i Zayna, ale nie odbierają, pewne mają ważniejsze rzeczy na głowie - mruknęłam
- Scarll przestań, może na serio robią coś baaaaaardzo ważnego
- Mniejsza z tym, to podwieziesz mnie czy nie ?
- yyyy - jąkał się Liam
- KURDE JA TU KORZENIE JUŻ PUSZCZAM ! - wydarłam się do telefonu
- Jestem na drugim końcu miasta, będę po Ciebie za godzinę, albo wiesz co ? Zadzwoń do Nialla, z tego co wiem jest u tej Lottie, niech po Ciebie przyjadą. Daj znać co i jak, muszę kończyć, pa.
- Pa - dowiedziałam i się rozłączyłam .
Miałam zadzwonić to i zadzwoniłam, oczywiście, po co by niby mieli odbierać ode mnie telefon, pfff. U Lotter poczta głowowa, a u Niallera telefon wyłączony. Byłam wkurzona na maxa. Napisałam sms do Liama, żeby po mnie przyjechał za tą godzinę, poszłam pod drzewo i usiadłam w cieniu. Wyjęłam swoją błękitną MP4 zamknęłam oczy i puściłam muzę jak najgłośniej. Minęło może z pół godziny, przyszedł Harry, wyjął mi słuchawki z uszu i sztywno się uśmiechnął.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam
- Jak to co , przyjechałem po Ciebie..
- Teraz? A masz może zegarek? Telefon? No patrz jaka szkoda, bo już tu jakąś godzinę kwitnę ! - krzyknęłam, wzięłam torbę i weszłam do auta Harolda bez słowa. Jak nigdy usiadłam na tyle. Z powrotem włożyłam słuchawki w uszy i dalej słuchałam muzyki.
- Co taka obrażona ? - krzyknął tak głośno, że pomimo to iż słuchałam muzy, usłyszałam to.
Podszedł do mnie i zabrał mi MP4.
- O co Ci chodzi ? - zapytał
- Mi ? Niee, o nic. Mogę wiedzieć gdzie byłeś rano ?
- AA rano, przepraszam, byłem z Zaynem w mieście, musiał coś załatwić.
- Aaa, z Zaynem . Jakim Zaynem ?
- No Malikiem, a jakim.. ..
- Oj, ale mi przykro, a tak na serio to gdzie i z kim ?
- No przecież mówię że z MALIKIEM !
- No na pewno, tylko szkoda, że Zayn był rano u mnie, i wiesz co ?
- No, no co ? - zapytał cwaniacko
- ŚWIETNIE CAŁUJE - spojrzałam mu w oczy i powiedziałam to.
To go chyba zagięło. Spojrzał mi w oczy i ruszył. Pojechaliśmy, Styles zatrzymał się gdzieś w lesie. Wysiadł z auta, i usiadł koło mnie, z tyłu. Siedziałam obrażona i patrzałam w okno.
- Harry, przepraszam. - cicho powiedziałam dalej wpatrując się w okno.
- Scarlett, ale czemu ? Dlaczego ?
- To nie moja wina. Zayn mi powiedział, że mi się podobam, że chce być ze mną i że chce żebym z Tobą zerwała, pocałował mnie, ale to nic nie znaczyło. Nie dla mnie. Wytłumaczyłam mu że Cię kocham i że nie chcę z Tobą kończyć znajomości.. ..
- Już dobrze. - czule powiedział, przysunął się do mnie i przytulił. - Pewne zastanawia Cię to, dlaczego nikt nie przyjechał po Ciebie ?
- No bardzo, a skąd Ty o tym wiesz !? - wytrzeszczyłam oczy
- No bo mamy dla Ciebie niespodziankę, każdy był zajęty.
Wszystko dokładnie mi opowiedział. Nie zdradził mi sekretów niespodzianki, ale jak tylko coś powiedział był baardzo podniecony. No a potem przyszła kolej na mnie. Musiałam wspomnieć o moim pocałunku z Malikiem ..
Cała rozmowa zajęła nam z jakieś dwie godziny. Do domu zajechaliśmy około osiemnastej. Już wiedziałam, że za tymi drzwiami czekają na mnie niesamowite przeżycia xD .
- Pojebało Cię ?! Co Ty odpierdalasz ?!?!!! - krzyknęłam
- Przepraszam, ja...- chyba pojechałam za ostro, nie chciał dokończyć tego co zaczął gadać.
- Nie, to ja przepraszam. Ale po co to zrobiłeś ? No po co ?!
- Jaa,.. ja nie wiem. - cicho wymamrotał .
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Scarlett, kocham Cię - czule powiedział
- Aleee...- i już nie mogłam dokończyć, bo złożył ciepły pocałunek na moich ustach. Całował jak Hazza. Mocno i z uczuciem.
- Lubię Cię, ale ja jestem z Harrym, zrozum to Zayn.. - oderwałam się od niego.
- Tak, wiem. Żałuję, że to nie ja jestem teraz właśnie nim. Ty jesteś super, taka inna...
- Inna ? - przerwałam mu.
- Tak, inna, ale tak pozytywnie, czyli jesteś taka... taka wyjątkowa .
- Zayn to miłe, co o mnie mówisz, ale jestem z Loczkiem szczęśliwa.
- Rozumiem to, ale jak tylko będziesz miała wolną chwilę, to dzwoń, pisz. Nie mam na razie nikogo. Brakuje mi nawet zwykłego przytulenia, szlak mnie trafia, jak widzę, że całujesz się ze Stylesem. Choć tego nie okazuje to tak na prawdę gdzieś w środku boli. - mówił ze łzami w oczach
Podeszłam do niego i delikatne go przytuliłam. Zrobiło mi się go żal. Wtuleni w siebie, zaczęłam rozmowę.
- Ale czego Ty oczekujesz ? Że zerwę z Harrym ? Tego chcesz ?
- Nie zrozum mnie źle, ale tak.
- Wiesz, co Zayn.. Ale ja nie chcę być z Tobą. Jestem z Twoim przyjacielem, albo to zaakceptujesz albo nie.
- Jestem aż tak nie wiem, brzydki ? dziwny ? a może to dlatego że palę ? - dopytywał się..
- Malik, wiesz że nie o to tu chodzi! - krzyknęłam
- No a o co ?! - zapytał i oderwał się ode mnie, po czym usiadł na łóżku.
- Jesteś śliczny, masz słodki uśmiech, nie przeszkadza mi to że palisz, ale nie zerwę z Loczkiem.
- Dobrze, rozumiem.. - obojętnie odpowiedział
- No właśnie chyba nie rozumiesz. - odparłam i usiadłam obok niego.
- Rozumiem bardzo dobrze.
- Poczekaj, wytłumaczę Ci to . Czy gdybyś był z dziewczyną pół roku, byli byście baardzo szczęśliwi, było by wam dobrze ze sobą, to zerwał byś z nią tylko dlatego, że jej najlepsza koleżanka chciała by być z Tobą ?
- A więc to tak Ty widzisz tą całą sprawę ? - zapytał
- A jak mam wiedzieć ? No odpowiedz mi. Zerwałbyś ?
- ... No nie, nie zerwałbym
- Teraz mnie już rozumiesz ?
- Tak,... Scarlett ?
- Nom ?
- Przepraszam.
- Spoko, a tak w ogóle to która godzina ? - zapytałam
- 7:05 - odpowiedział
- Co ? To gdzie jest Harry? Miał być, gdzie on jest , zasypiał przy mnie, miał mnie odwieźć do budy. Zayn, może idź już, co ? Ja się ubiorę i pojadę autobusem do szkoły.
- AUTOBUSEM ?!!! - krzyknął . Jak Harry nie może, to ja Cię odwiozę.
- Dziękuję Zayn .
Tak jak mówił, odwiózł mnie. Do Loczka nie mogłam się dodzwonić. Nie wiedziałam co się dzieje.
Zayn otworzył mi drzwi, i pocałował mnie w policzek. Nie obeszło się bez głupich spojrzeń i komentarzy.
Przesiedziałam w szkole sześć godzin i miałam już dość. Dzwoniłam do Harryego, ale nie odbierał. Postanowiłam, że jeśli ona ma na mnie focha, to i ja będę miała na niego. Wykręciłam numer do Malika ale i to nie pomogło, nic, cisza. Nie odbierał.
No co, autobus żaden nie jechał, nie miałam innego wyjścia niż dzwonić po Liama.
- Tak ? - odezwał się Liam, a ja cała uradowana zaczęłam piszczeć ze szczęścia
- No w końcu ktoś raczył odebrać, mam małą prośbę, mógłbyś mnie podwieźć do domu? - zapytałam z nadzieją
- Hmm... no nie bardzo, a gdzie teraz jesteś?
- No przy szkole, dzwoniłam do Hazzay i Zayna, ale nie odbierają, pewne mają ważniejsze rzeczy na głowie - mruknęłam
- Scarll przestań, może na serio robią coś baaaaaardzo ważnego
- Mniejsza z tym, to podwieziesz mnie czy nie ?
- yyyy - jąkał się Liam
- KURDE JA TU KORZENIE JUŻ PUSZCZAM ! - wydarłam się do telefonu
- Jestem na drugim końcu miasta, będę po Ciebie za godzinę, albo wiesz co ? Zadzwoń do Nialla, z tego co wiem jest u tej Lottie, niech po Ciebie przyjadą. Daj znać co i jak, muszę kończyć, pa.
- Pa - dowiedziałam i się rozłączyłam .
Miałam zadzwonić to i zadzwoniłam, oczywiście, po co by niby mieli odbierać ode mnie telefon, pfff. U Lotter poczta głowowa, a u Niallera telefon wyłączony. Byłam wkurzona na maxa. Napisałam sms do Liama, żeby po mnie przyjechał za tą godzinę, poszłam pod drzewo i usiadłam w cieniu. Wyjęłam swoją błękitną MP4 zamknęłam oczy i puściłam muzę jak najgłośniej. Minęło może z pół godziny, przyszedł Harry, wyjął mi słuchawki z uszu i sztywno się uśmiechnął.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam
- Jak to co , przyjechałem po Ciebie..
- Teraz? A masz może zegarek? Telefon? No patrz jaka szkoda, bo już tu jakąś godzinę kwitnę ! - krzyknęłam, wzięłam torbę i weszłam do auta Harolda bez słowa. Jak nigdy usiadłam na tyle. Z powrotem włożyłam słuchawki w uszy i dalej słuchałam muzyki.
- Co taka obrażona ? - krzyknął tak głośno, że pomimo to iż słuchałam muzy, usłyszałam to.
Podszedł do mnie i zabrał mi MP4.
- O co Ci chodzi ? - zapytał
- Mi ? Niee, o nic. Mogę wiedzieć gdzie byłeś rano ?
- AA rano, przepraszam, byłem z Zaynem w mieście, musiał coś załatwić.
- Aaa, z Zaynem . Jakim Zaynem ?
- No Malikiem, a jakim.. ..
- Oj, ale mi przykro, a tak na serio to gdzie i z kim ?
- No przecież mówię że z MALIKIEM !
- No na pewno, tylko szkoda, że Zayn był rano u mnie, i wiesz co ?
- No, no co ? - zapytał cwaniacko
- ŚWIETNIE CAŁUJE - spojrzałam mu w oczy i powiedziałam to.
To go chyba zagięło. Spojrzał mi w oczy i ruszył. Pojechaliśmy, Styles zatrzymał się gdzieś w lesie. Wysiadł z auta, i usiadł koło mnie, z tyłu. Siedziałam obrażona i patrzałam w okno.
- Harry, przepraszam. - cicho powiedziałam dalej wpatrując się w okno.
- Scarlett, ale czemu ? Dlaczego ?
- To nie moja wina. Zayn mi powiedział, że mi się podobam, że chce być ze mną i że chce żebym z Tobą zerwała, pocałował mnie, ale to nic nie znaczyło. Nie dla mnie. Wytłumaczyłam mu że Cię kocham i że nie chcę z Tobą kończyć znajomości.. ..
- Już dobrze. - czule powiedział, przysunął się do mnie i przytulił. - Pewne zastanawia Cię to, dlaczego nikt nie przyjechał po Ciebie ?
- No bardzo, a skąd Ty o tym wiesz !? - wytrzeszczyłam oczy
- No bo mamy dla Ciebie niespodziankę, każdy był zajęty.
Wszystko dokładnie mi opowiedział. Nie zdradził mi sekretów niespodzianki, ale jak tylko coś powiedział był baardzo podniecony. No a potem przyszła kolej na mnie. Musiałam wspomnieć o moim pocałunku z Malikiem ..
Cała rozmowa zajęła nam z jakieś dwie godziny. Do domu zajechaliśmy około osiemnastej. Już wiedziałam, że za tymi drzwiami czekają na mnie niesamowite przeżycia xD .
czwartek, 10 maja 2012
Zawieszam.
Siema, przez najbliższy tydzień nie będę dodawała nic.
Muszę poprawiać oceny ;/
Za nie całe dwa tygodnie mam wycieczkę 4 dniową więc pewne też nic nie zdążę wrzucić.
Coś nowego będzie w sobotę [19maj] lub w poniedziałek przed wyjazdem [21maj]
A jeśli nie dam rady, bo wiadomo, zakupu itd, to dodam po wycieczce 26 lub 27 maja : ]
pozdro for Directioners ^^
Muszę poprawiać oceny ;/
Za nie całe dwa tygodnie mam wycieczkę 4 dniową więc pewne też nic nie zdążę wrzucić.
Coś nowego będzie w sobotę [19maj] lub w poniedziałek przed wyjazdem [21maj]
A jeśli nie dam rady, bo wiadomo, zakupu itd, to dodam po wycieczce 26 lub 27 maja : ]
pozdro for Directioners ^^
czwartek, 3 maja 2012
Siodmy
Godzina 6:30, dzwoni budzik. Szybko minęła ta noc. Wczorajszy dzień był super. Szybko wstałam z łóżka, pobiegłam do tolety, ubrałam białą bluzkę na grubych ramiążkach i kwiatową spódniczkę, a do tego czarne baleriny. Włosy rozpuściłam, i poszłam do kuchni na śniadanie, było po 7 więc mojej mamy już nie było. Pracuje ona w skelpie z takimi dodatkami do pokoju, czy coś, a tata - Brian, jego to prawie wcale nie ma w domu. Jeździ po świecie, tirami. Ciągle ma jakieś delegacje. Przyjeżdża kilka razy w miesiącu, a zdarza się też, że prawie wcale go nie widzę... Zgrzałam sobie mleko, wsypałam płatki i zjadłam. Poszłam po plecak i zadzownił mi telefon. To Harry, mówił że zaraz po mnie podjedzie i zawiezie mnie do szkoły. Ucieszyłam się. Zakluczyłam dom i wyszłam, nie wiedziałam o której wrócę, co Loczuś miał mnie zabrać w tamto miejsce, więc zostawiłam mamie karteczkę, że będę pod wieczór.
- Hazzzuu, MISZCZU - zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Jeśli mam Cię odebrać ze szkoły, to muszę wiedzieć gdzie ona jest. - powiedział i puścił mi oczko
- Dobra, dobra. Jedź prosto i na skrzyżowaniu skręć w prawo, za przystankiem jest buda. - uśmiechnęłam się
- Już jadę . Scarlett... - spojrzał się na mnie
- Co ?
- Kocham Cię. - powiedział i patrzył mi w oczy
- PATRZ NA DROGĘ ! - krzyknęłam.
- Sorrki - zachichotał
- Oj, weź już. A jak Niall po wczorajszym ? Odzywał się do Ciebie ?
- Nie, właśnie nie.. a Lott ?
- Też nie miałam z nią wieczorem kontaktu. Pogadam z nią w szkole. Muszę. O to już tu. Stój, wysiądę.
- Odprowadzić Cię ?
- . . . . - uśmiechnęłam się, Chodź, jak chcesz
- Okay.
Wysiedliśmy z auta, Harry objął mnie i poszliśmy do szkoły, naczy ja poszłam a on mnie odprowadził. Wszytkie oczy skierowane były na nas. Laski śliniły się na widok Loczka.
A on specjalnie przed drzwiami pocałował mnie, i poszedł do samochodu.
- Będę czekać na Ciebie o 14 ! - krzyknął
Odwróciłam się i pomachałam mu. Rozglądałam się po klasie, a Lotter nie było. Myślałam, że zaspała. Ale do końca dnia nie pojawiła się w szkole. Po zajęciach poszłam w umówione miejsce z Hazzą i zadzwoniłam do Charlotte.
- Tak ? - zapytała ochrypniętym głosem
- Lott ?
- Tak, a co ?
- Gdzie jesteś ? Dlaczego Cię nie ma w szkole ?- zapytałam
- Chora jestem - odpowiedziała, ale czułam że coś kręci
- Ty ? Chora ? Lott weź. Gadaj na serio
- No dobra, rozgryzłaś mnie. Z Niallem byłam.
- Ahaha, Ty i wagary ?! Charlott nie poznaję Cię - powiedziałam poważnym głosem
- No, nauczyłam się to od Ciebie. - burknęła
- Już dobra dobra, żartowałam - powiedziałam i zauważyłam że na parking wjeżdża Hazza - Wiesz co muszę kończyć, Harold już jest. Pa.
- No to cześć
Wesołym krokiem podbiegłam do lśniącego samochodu mojego Loczka, stęskniłam się za nim więc mocno go pocałowałam, on to odwzajemnił, wrzucił mnie na tylne siedzienie.
- Zwariowałeś?! - wykrzuknęłam. - Nie tu ! - powiedziałam, przy czym dziwnie poruszałam brwiami
- Mam Cię ! Ty tylko o jednym... ja tylko chciałem żebyś siedziała na tyle - mruknął
- Taaa, ale bajerujesz, niestety , ale ja już Cię rozgryzłam Haroldzie. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek
- Dobra śliczna, jedziemy.
Wyruszyliśmy i w mgnieniu oka ze szkolnego parkingu dojechaliśmy do tego zjawiskowego miejsca.
Było tam czyściutkie jezioro, dużo zielonych, kwitnących drzew, a co najważniejsze JA i HARRY. SAMI. Zaparkowaliśmy w cieniu, pod drzewem. Hazza szybko wyskoczył z auta i otworzył mi drzwi.
- Madam pozwoli, otworzę pannie drzwi - chciał pewnie żeby zabrzmiało to poważnie, ale niestety mu się nie udało
- Ależ pan szarmancki !
- Nie wiem co Ci odpowiedzieć - zaśmiał się
- Nic. Nic nie mów. Kocham Cię Ty mój wariacie !
- Ja Cie...
- Ciiiiii - uciszyłam go. - Nic nie mów - cicho mruknęłam i przewróciłam go na trawę.
Zaczęłam go całować. Dotykać. Cicho mówić. Byłam zestresowana, nie wiedziałam co on sobie wtedy o mnie myśli. Nie wiedziałam czy mam przestać. Zaryzykowałam. Całowałam go jeszcze mocniej. Nagle spytałam.
- Przestać ?
- Nie, kocham Cię kochanie.
Po tym ' Nie ' wplątałam swoje ręce w jego włosy, a on trzymał mnie za biodra. Był podniecony. Ja też. Zależało mi na nim, chciałam by był zadowolony. Oderwałam swoje usta od jego, chciałam zobaczyć jaka będzie jego reakcja. Momentalnie, to on przybliżył się do mnie, wepchnął mi język.
Było miło. Zaczął odpinać mi stanik, nie zareagowałam negatywnie. Włożyłam ręce pod jego błękitną bluzkę. Był mokry. Ściągnęłam ją z niego. Styles nie chciał zostawać w tyle więc i on zdjął mi koszulkę. Miałam na sobie już tylko spodenki, zreszą tak jak i Harry. Nie wiem jak to się stało, ale po paru minutach byliśmy już całkiem nadzy. W oddali zauważyliśmy żółty samochód. Nie mieliśmy tyle czasu by zdążyć się ubrać, więc Loczek wziął mnie na barana i pobiegł ze mną na plecach to jeziora. To tam spędziliśmy następne 3 godziny. Wiara z tego żółtego BMW rozłożyła koce na trawie, niedaleko nas. Nie mieliśmy jak wyjść z wody, przecież nie wybiegnę nago. Nasze telefony dzwoniły jak szalone. Nie przejmowałam się tym. Byliśmy prawie cali zanużeni w wodzie.
Stanęłam na przeciwko swojego boya. Chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się w niego. Czułam jego przyrodzenie na swoim nagim ciele. Było prawie tam gdzie powinno, albo i raczej tam gdzie znaleźć się nie mogło. Słońce grzało, mocno jak nigdy. No w końcu, poszli sobie.
Wyskoczyliśmy z jeziora, ubraliśmy się i sprawdziliśmy komórki, jak miałam tylko nieodebrane połączenia od Lottie , a Hazz od Niallera. Może chcieli do nas wpaść. Poleżeliśmy jeszcze trochę na trawie, i odjechaliśmy. W domu byłam o 18, więc moja mama była już w domu. Chciałam by Harry wszedł do mnie, ale nie mógł, musiał jechać na próbę. No szkoda. Musnęłam go w usta i weszłam do domu.
- Jesteeem!! - krzyknęłam
- O, w końcu ! Chcesz coś zjeść ? - zapytała moja mama - Katie
- No mogę a co jest do jedzienia ?
- Pierogi.
- A z czym ?
- Ruskie, albo z jagodami
- Ooo, to z jagodami .- powiedziałam
- A gdzie byłaś ? - zapytała mama
- A z Harrym , yyyy - zacięłam się - U niego w domu, pomagał mi w yyyy... w projekcie. - szybko wymyśliłam
- No to mam nadzieję że szósteczka będzie ! - zaśmiała się mama.
- No. Nadziejaa, tak właśnie, też mam taką..
- Coś kręcisz - chyba zaczęła coś ogarniać
- Nie, jaa ? Niee, pójdę się pouczyć - palnęłam bezmyślnie
- Taa, jasne ! TY I NAUKA ? Ten związek nie ma sensu.
- No tak właśnie. To pójdę porobić coś innego
- Muszę Ci coś powiedzieć Scarlett
- No ? Słucham ?
- Co jesteś taka zakręcona ? Spociłaś się tak? Coś Cię denerwuje ?
- yyyyy. Tak właśnie spociłam się, to ja już pójdę się przebrać. - jakoś wybrnęłam z sytułacji ,kurwa no, nie zauważyłam, całkiem zapomniałam o tym, że jestem trochę mokra, przez to jezioro...
- Idź, idź, - zrezygnowana mama wypowiedziała
Pobiegłam do góry, do swojego pokoju. Otwarłam jasno brązowe drzwi, i rzuciłam się na łóżko. Było ciemno. Rolety miałam zasunięte, światła nie zapaliłam. Nie zauważyłam że ktoś jest u mnie w pokoju.
- Ałaa !
- AAAAA - krzyknęłam
- AAAA
- aaaaa
- aaaaaaaa
- Harry ? - zapytałam śmiejąc się
- Nie wiem . - cicho odpowiedział
- Wiem że to ty głuptasie . !
- Nie będziesz wiedziała, dopóki mnie nie pocałujesz.
- No to chodź bliżej, nie widzę Cię, - zaśmiałam się cicho
- Ja Ciebie też nie bardzo, podejdźmy do okna, tam się spotkamy, i...
- No spoko.
- Ale, skarbie...
- Tak ? - zapytałam
- Jak już wiesz, no to weź posmaruj usta tym błyszczykiem - szepnął
- Da się zrobić, a teraz do oknaaa ! - wydarłam się, chyba usłyszała nas mama
Tak jak mi kazał , podeszłam do okna, on już na mnie czekał, podeszłam bliżej, poczułam go.
Zaczął ciężko oddychać. Przybliżył się. Byłam oparta o parapet więc na niego usiadłam, tak jak kiedyś. Stanął bardzo blisko mnie. Zawiesiłam ręce na jego szyi, a on trzymał mnie za biodra.
Taa, miało być miło, ale się skończyło. JUPI jej. Otwierają się drzwi.
- Scarlett, jutro masz imieniny, gdzie się wybierasz ? Nie wiem co zaplanować.. A czemu tuy tak ciemno ? - zapytała mama i zapaliła światło.
- No ten, narzekasz że rachunki za duże, a teraz że siedzę po ciemku. - wkurzyłam się, znów nam przerwała
- Dobry wieczór pani - radośnie krzyknął Loczuś - Serio ?! Moja Lady ma jutro imieniny ?
- Dobry, dobry, Dla Scarlett na pewno - zaśmiała się. Ma, ma, a co ? Nie powiedziała Ci ?
- Nie, nie powiedziała ... - zasmucił się
- Ja idę po torbę na dół, zadzwonię do Lott, co z lekcjami, i do was wrócę.
- Okej - odpowiedział Hazzuu
Zostawiłam ich samych, wiedziałam że chcą obgadać przyjęcie czy coś.
- Okej poszła, słuchaj Harry, może zrobimy jej jakąś imprezę ? - zapytała mama
- Dobry pomysł. Zaproszę chłopaków, a pani niech zaprosi jej koleżanki.
- Dobra, jutro o 11 bądź tu. Zamówimy jedzienie, muzykę, czy coś
- Będę, a co do muzyki to ja z chłopakami mogę jakiś koncert dać, Scarll się ucieszy.
- Będzie boskooooo , dobra zmiana tematu idzie.
- Tak, tak, Louis jest z Eleonor , są szczęśliwi. Tylko Zayn jeszcze nam sam został, biedaczek, trzeba mu kogoś znaleźć.- zaczął gadać Harold
- No trzeba trzeba, - wtrąciłam się. - Mamo, czy nie powinnać już iść ? - grzecznie zapytałam
- Dobraaa, już okej idę .
Mama poszła, a ja próbowałam coś wyciągnąć od Hazzy, ale milczał jak kamień, był twardy.
Zaczęłam go całować, z myślą że coś zacznie gadać, myliłam się, nic nie powiedział, ale było za to baaaardzo miło.
- Harry, a odwieziesz mnie jutro do szkoły? - zapytałam
- No pewnie, że zawiozę. - uśmiechnął się i spojrzał na moje usta
- A może zostaniesz na noc?
- A co na to twoja mama?
- Zapytam jej się. - powiedziałam - Mamooooooooo- krzyknęłam
- Co ?
- Może u nas Harry na noc zostać, ? Bo chłopacy gdzieś pojechali a on nie ma kluczy? - zapytałam podstępkiem
- Jasneee!! Niech zostanie
- No widzsz ? Załatwiłam Ci, możesz zostać. A teraz nagroda. CZEKAM
- Cwaniaraa, a może bonusbyć chciała ?
- Jaki ? Clo znów za bonus? - zapytałam
- Słuchaj, a pilot Ci się czasem nie zgubił?
- Hhaha, ale to może nie teraz co ? Mama jest na dole.
- Scarlett, wychodzę do sklepu, będę za godzinę
- Okej , miłych zakupów- wydarł się Harry, i spojrzał się na mnie
- No dobraa, ale masz ?
- Zawsze i wszędzie, bo nie wiem kiedy potrzebne będzie - zakozaczył
- Haahaha, kocham Cię Loczuś !
Rozebraliśmy się, Harry zaczął mnie delikatnie dotykać, całować. Najpierw zajął się szyją. Zrobił mi malinkę, a potem jeszcze raz dotykał. Wsadził mi język do buzi i rzucał nim na wszystkie strony.
Wczuł się. Zjechał niżej, założył smakową prezerwatywę, i zaczął. Wszedł. Było super. Jak już skończyliśmy, spojrzał na mnie smutno.
- Co się stało ? Coś nie tak ? - zapytałam
- Ja Cię dotykam, a Ty mnie nie... zmieńmy to.
Wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam go dotykać, tam gdzie nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Spojrzał się na mnie, chyba chciał loda... Zestresowałam się. Nie wiedziałam co zrobić. Zwięłam go do buzi. Był dużo, nawet bardzo. Raczej mu się podobało, bo aż jęknął. Spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy, i rękami mocno trzymał się pośieli. Wzięłam go jeszcze głębiej. Zaczęłam robić to szybciej. Kurwa, wytrysk. Twarz miałam prawie całą białą. Fuj. Zakrztusiłam się jego spermą.
To co miałam w buzi, musiałam połknąć. Chodź wydawało się to obrzydliwe, nie było wcale złe!
Harry chwicił mnie za głowę, wstał i zaczął całować.
- Kocham Cię - wypowiedział zdyszany
- Aaaa - jęknęłam. Poczułam jego palce.
- Ty już zrobiłaś, teraz moja kolej.
Popchnął mnie na łóżko, rozchylił nogi. Przykucnął nad moimi stopami. Pochylił się, czuam jego oddech na moim ciele. Zrobił to. Aż wzdrygłam się, gdy zobaczyłam że jego język znalazł się tam. Tak, tam gdzie myślicie. Włożył tam palce, i znów zaczął lizać.
- Harry, jest bardzo przyjemnie, ale może skończymy, co ? W każdej chwili może przyjść moja mama...
- Już, kończę skarbie.
Jęczałam i jęczałam. Pośpieszyłam go i poszliśmy się umyć. Ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do mojego łóżka. Od wyjścia mamy minęły prawie dwie godziny, a jej jeszcze nie było. Byliśmy zmęczeni, poszliśmy spać. Zasnęłam w objęciach Harry`ego.
- Hazzzuu, MISZCZU - zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Jeśli mam Cię odebrać ze szkoły, to muszę wiedzieć gdzie ona jest. - powiedział i puścił mi oczko
- Dobra, dobra. Jedź prosto i na skrzyżowaniu skręć w prawo, za przystankiem jest buda. - uśmiechnęłam się
- Już jadę . Scarlett... - spojrzał się na mnie
- Co ?
- Kocham Cię. - powiedział i patrzył mi w oczy
- PATRZ NA DROGĘ ! - krzyknęłam.
- Sorrki - zachichotał
- Oj, weź już. A jak Niall po wczorajszym ? Odzywał się do Ciebie ?
- Nie, właśnie nie.. a Lott ?
- Też nie miałam z nią wieczorem kontaktu. Pogadam z nią w szkole. Muszę. O to już tu. Stój, wysiądę.
- Odprowadzić Cię ?
- . . . . - uśmiechnęłam się, Chodź, jak chcesz
- Okay.
Wysiedliśmy z auta, Harry objął mnie i poszliśmy do szkoły, naczy ja poszłam a on mnie odprowadził. Wszytkie oczy skierowane były na nas. Laski śliniły się na widok Loczka.
A on specjalnie przed drzwiami pocałował mnie, i poszedł do samochodu.
- Będę czekać na Ciebie o 14 ! - krzyknął
Odwróciłam się i pomachałam mu. Rozglądałam się po klasie, a Lotter nie było. Myślałam, że zaspała. Ale do końca dnia nie pojawiła się w szkole. Po zajęciach poszłam w umówione miejsce z Hazzą i zadzwoniłam do Charlotte.
- Tak ? - zapytała ochrypniętym głosem
- Lott ?
- Tak, a co ?
- Gdzie jesteś ? Dlaczego Cię nie ma w szkole ?- zapytałam
- Chora jestem - odpowiedziała, ale czułam że coś kręci
- Ty ? Chora ? Lott weź. Gadaj na serio
- No dobra, rozgryzłaś mnie. Z Niallem byłam.
- Ahaha, Ty i wagary ?! Charlott nie poznaję Cię - powiedziałam poważnym głosem
- No, nauczyłam się to od Ciebie. - burknęła
- Już dobra dobra, żartowałam - powiedziałam i zauważyłam że na parking wjeżdża Hazza - Wiesz co muszę kończyć, Harold już jest. Pa.
- No to cześć
Wesołym krokiem podbiegłam do lśniącego samochodu mojego Loczka, stęskniłam się za nim więc mocno go pocałowałam, on to odwzajemnił, wrzucił mnie na tylne siedzienie.
- Zwariowałeś?! - wykrzuknęłam. - Nie tu ! - powiedziałam, przy czym dziwnie poruszałam brwiami
- Mam Cię ! Ty tylko o jednym... ja tylko chciałem żebyś siedziała na tyle - mruknął
- Taaa, ale bajerujesz, niestety , ale ja już Cię rozgryzłam Haroldzie. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek
- Dobra śliczna, jedziemy.
Wyruszyliśmy i w mgnieniu oka ze szkolnego parkingu dojechaliśmy do tego zjawiskowego miejsca.
Było tam czyściutkie jezioro, dużo zielonych, kwitnących drzew, a co najważniejsze JA i HARRY. SAMI. Zaparkowaliśmy w cieniu, pod drzewem. Hazza szybko wyskoczył z auta i otworzył mi drzwi.
- Madam pozwoli, otworzę pannie drzwi - chciał pewnie żeby zabrzmiało to poważnie, ale niestety mu się nie udało
- Ależ pan szarmancki !
- Nie wiem co Ci odpowiedzieć - zaśmiał się
- Nic. Nic nie mów. Kocham Cię Ty mój wariacie !
- Ja Cie...
- Ciiiiii - uciszyłam go. - Nic nie mów - cicho mruknęłam i przewróciłam go na trawę.
Zaczęłam go całować. Dotykać. Cicho mówić. Byłam zestresowana, nie wiedziałam co on sobie wtedy o mnie myśli. Nie wiedziałam czy mam przestać. Zaryzykowałam. Całowałam go jeszcze mocniej. Nagle spytałam.
- Przestać ?
- Nie, kocham Cię kochanie.
Po tym ' Nie ' wplątałam swoje ręce w jego włosy, a on trzymał mnie za biodra. Był podniecony. Ja też. Zależało mi na nim, chciałam by był zadowolony. Oderwałam swoje usta od jego, chciałam zobaczyć jaka będzie jego reakcja. Momentalnie, to on przybliżył się do mnie, wepchnął mi język.
Było miło. Zaczął odpinać mi stanik, nie zareagowałam negatywnie. Włożyłam ręce pod jego błękitną bluzkę. Był mokry. Ściągnęłam ją z niego. Styles nie chciał zostawać w tyle więc i on zdjął mi koszulkę. Miałam na sobie już tylko spodenki, zreszą tak jak i Harry. Nie wiem jak to się stało, ale po paru minutach byliśmy już całkiem nadzy. W oddali zauważyliśmy żółty samochód. Nie mieliśmy tyle czasu by zdążyć się ubrać, więc Loczek wziął mnie na barana i pobiegł ze mną na plecach to jeziora. To tam spędziliśmy następne 3 godziny. Wiara z tego żółtego BMW rozłożyła koce na trawie, niedaleko nas. Nie mieliśmy jak wyjść z wody, przecież nie wybiegnę nago. Nasze telefony dzwoniły jak szalone. Nie przejmowałam się tym. Byliśmy prawie cali zanużeni w wodzie.
Stanęłam na przeciwko swojego boya. Chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się w niego. Czułam jego przyrodzenie na swoim nagim ciele. Było prawie tam gdzie powinno, albo i raczej tam gdzie znaleźć się nie mogło. Słońce grzało, mocno jak nigdy. No w końcu, poszli sobie.
Wyskoczyliśmy z jeziora, ubraliśmy się i sprawdziliśmy komórki, jak miałam tylko nieodebrane połączenia od Lottie , a Hazz od Niallera. Może chcieli do nas wpaść. Poleżeliśmy jeszcze trochę na trawie, i odjechaliśmy. W domu byłam o 18, więc moja mama była już w domu. Chciałam by Harry wszedł do mnie, ale nie mógł, musiał jechać na próbę. No szkoda. Musnęłam go w usta i weszłam do domu.
- Jesteeem!! - krzyknęłam
- O, w końcu ! Chcesz coś zjeść ? - zapytała moja mama - Katie
- No mogę a co jest do jedzienia ?
- Pierogi.
- A z czym ?
- Ruskie, albo z jagodami
- Ooo, to z jagodami .- powiedziałam
- A gdzie byłaś ? - zapytała mama
- A z Harrym , yyyy - zacięłam się - U niego w domu, pomagał mi w yyyy... w projekcie. - szybko wymyśliłam
- No to mam nadzieję że szósteczka będzie ! - zaśmiała się mama.
- No. Nadziejaa, tak właśnie, też mam taką..
- Coś kręcisz - chyba zaczęła coś ogarniać
- Nie, jaa ? Niee, pójdę się pouczyć - palnęłam bezmyślnie
- Taa, jasne ! TY I NAUKA ? Ten związek nie ma sensu.
- No tak właśnie. To pójdę porobić coś innego
- Muszę Ci coś powiedzieć Scarlett
- No ? Słucham ?
- Co jesteś taka zakręcona ? Spociłaś się tak? Coś Cię denerwuje ?
- yyyyy. Tak właśnie spociłam się, to ja już pójdę się przebrać. - jakoś wybrnęłam z sytułacji ,kurwa no, nie zauważyłam, całkiem zapomniałam o tym, że jestem trochę mokra, przez to jezioro...
- Idź, idź, - zrezygnowana mama wypowiedziała
Pobiegłam do góry, do swojego pokoju. Otwarłam jasno brązowe drzwi, i rzuciłam się na łóżko. Było ciemno. Rolety miałam zasunięte, światła nie zapaliłam. Nie zauważyłam że ktoś jest u mnie w pokoju.
- Ałaa !
- AAAAA - krzyknęłam
- AAAA
- aaaaa
- aaaaaaaa
- Harry ? - zapytałam śmiejąc się
- Nie wiem . - cicho odpowiedział
- Wiem że to ty głuptasie . !
- Nie będziesz wiedziała, dopóki mnie nie pocałujesz.
- No to chodź bliżej, nie widzę Cię, - zaśmiałam się cicho
- Ja Ciebie też nie bardzo, podejdźmy do okna, tam się spotkamy, i...
- No spoko.
- Ale, skarbie...
- Tak ? - zapytałam
- Jak już wiesz, no to weź posmaruj usta tym błyszczykiem - szepnął
- Da się zrobić, a teraz do oknaaa ! - wydarłam się, chyba usłyszała nas mama
Tak jak mi kazał , podeszłam do okna, on już na mnie czekał, podeszłam bliżej, poczułam go.
Zaczął ciężko oddychać. Przybliżył się. Byłam oparta o parapet więc na niego usiadłam, tak jak kiedyś. Stanął bardzo blisko mnie. Zawiesiłam ręce na jego szyi, a on trzymał mnie za biodra.
Taa, miało być miło, ale się skończyło. JUPI jej. Otwierają się drzwi.
- Scarlett, jutro masz imieniny, gdzie się wybierasz ? Nie wiem co zaplanować.. A czemu tuy tak ciemno ? - zapytała mama i zapaliła światło.
- No ten, narzekasz że rachunki za duże, a teraz że siedzę po ciemku. - wkurzyłam się, znów nam przerwała
- Dobry wieczór pani - radośnie krzyknął Loczuś - Serio ?! Moja Lady ma jutro imieniny ?
- Dobry, dobry, Dla Scarlett na pewno - zaśmiała się. Ma, ma, a co ? Nie powiedziała Ci ?
- Nie, nie powiedziała ... - zasmucił się
- Ja idę po torbę na dół, zadzwonię do Lott, co z lekcjami, i do was wrócę.
- Okej - odpowiedział Hazzuu
Zostawiłam ich samych, wiedziałam że chcą obgadać przyjęcie czy coś.
- Okej poszła, słuchaj Harry, może zrobimy jej jakąś imprezę ? - zapytała mama
- Dobry pomysł. Zaproszę chłopaków, a pani niech zaprosi jej koleżanki.
- Dobra, jutro o 11 bądź tu. Zamówimy jedzienie, muzykę, czy coś
- Będę, a co do muzyki to ja z chłopakami mogę jakiś koncert dać, Scarll się ucieszy.
- Będzie boskooooo , dobra zmiana tematu idzie.
- Tak, tak, Louis jest z Eleonor , są szczęśliwi. Tylko Zayn jeszcze nam sam został, biedaczek, trzeba mu kogoś znaleźć.- zaczął gadać Harold
- No trzeba trzeba, - wtrąciłam się. - Mamo, czy nie powinnać już iść ? - grzecznie zapytałam
- Dobraaa, już okej idę .
Mama poszła, a ja próbowałam coś wyciągnąć od Hazzy, ale milczał jak kamień, był twardy.
Zaczęłam go całować, z myślą że coś zacznie gadać, myliłam się, nic nie powiedział, ale było za to baaaardzo miło.
- Harry, a odwieziesz mnie jutro do szkoły? - zapytałam
- No pewnie, że zawiozę. - uśmiechnął się i spojrzał na moje usta
- A może zostaniesz na noc?
- A co na to twoja mama?
- Zapytam jej się. - powiedziałam - Mamooooooooo- krzyknęłam
- Co ?
- Może u nas Harry na noc zostać, ? Bo chłopacy gdzieś pojechali a on nie ma kluczy? - zapytałam podstępkiem
- Jasneee!! Niech zostanie
- No widzsz ? Załatwiłam Ci, możesz zostać. A teraz nagroda. CZEKAM
- Cwaniaraa, a może bonusbyć chciała ?
- Jaki ? Clo znów za bonus? - zapytałam
- Słuchaj, a pilot Ci się czasem nie zgubił?
- Hhaha, ale to może nie teraz co ? Mama jest na dole.
- Scarlett, wychodzę do sklepu, będę za godzinę
- Okej , miłych zakupów- wydarł się Harry, i spojrzał się na mnie
- No dobraa, ale masz ?
- Zawsze i wszędzie, bo nie wiem kiedy potrzebne będzie - zakozaczył
- Haahaha, kocham Cię Loczuś !
Rozebraliśmy się, Harry zaczął mnie delikatnie dotykać, całować. Najpierw zajął się szyją. Zrobił mi malinkę, a potem jeszcze raz dotykał. Wsadził mi język do buzi i rzucał nim na wszystkie strony.
Wczuł się. Zjechał niżej, założył smakową prezerwatywę, i zaczął. Wszedł. Było super. Jak już skończyliśmy, spojrzał na mnie smutno.
- Co się stało ? Coś nie tak ? - zapytałam
- Ja Cię dotykam, a Ty mnie nie... zmieńmy to.
Wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam go dotykać, tam gdzie nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Spojrzał się na mnie, chyba chciał loda... Zestresowałam się. Nie wiedziałam co zrobić. Zwięłam go do buzi. Był dużo, nawet bardzo. Raczej mu się podobało, bo aż jęknął. Spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy, i rękami mocno trzymał się pośieli. Wzięłam go jeszcze głębiej. Zaczęłam robić to szybciej. Kurwa, wytrysk. Twarz miałam prawie całą białą. Fuj. Zakrztusiłam się jego spermą.
To co miałam w buzi, musiałam połknąć. Chodź wydawało się to obrzydliwe, nie było wcale złe!
Harry chwicił mnie za głowę, wstał i zaczął całować.
- Kocham Cię - wypowiedział zdyszany
- Aaaa - jęknęłam. Poczułam jego palce.
- Ty już zrobiłaś, teraz moja kolej.
Popchnął mnie na łóżko, rozchylił nogi. Przykucnął nad moimi stopami. Pochylił się, czuam jego oddech na moim ciele. Zrobił to. Aż wzdrygłam się, gdy zobaczyłam że jego język znalazł się tam. Tak, tam gdzie myślicie. Włożył tam palce, i znów zaczął lizać.
- Harry, jest bardzo przyjemnie, ale może skończymy, co ? W każdej chwili może przyjść moja mama...
- Już, kończę skarbie.
Jęczałam i jęczałam. Pośpieszyłam go i poszliśmy się umyć. Ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do mojego łóżka. Od wyjścia mamy minęły prawie dwie godziny, a jej jeszcze nie było. Byliśmy zmęczeni, poszliśmy spać. Zasnęłam w objęciach Harry`ego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)